Czy Mirek będzie jeszcze w stanie pokochać kogoś innego?

Mirek od dawna myślał już o tym, że chyba powoli nadchodzi czas, aby znaleźć sobie kobietę i ponownie wziąć ślub. Żona zmarła po ciężkiej chorobie parę lat temu, a jemu samemu trudno było poradzić sobie z dziećmi. Podobała mu się Marylka, ale ona sama nie miała dzieci więc i nie miała żadnego doświadczenia w radzeniu sobie z nimi. Jego była teściowa chciała go zeswatać z Dorotą, która samotnie wychowywała dwójkę dzieci i prowadziła duże gospodarstwo. Uznał jednak, że jest jakaś nerwowa, zbyt emocjonalna i rozstrojona psychicznie, więc czy z taką można zbudować zdrową rodzinę? Mimo tego pewnego dnia postanowił do niej przyjść.

– Cześć, Dorota.

Dorota była zdezorientowana. Powiedziała dzieciom, aby pobawiły się na zewnątrz, a sama zaczęła krzątać się w kuchni. Zaczęła karmić niespodziewanego gościa domowymi bułeczkami, a potem zaoferowała mu alkohol, jednak Mirek odmówił. Siedzieli tak patrząc na siebie i zdawali sobie coraz bardziej sprawę, że ich potrzeby i wymagania są bardzo różne. 

– Obojgu się nam się nie ułożyło w życiu, ale dobrze się znamy, więc może teraz… – mruknął Mirek.

– Nie, nawet nie chcę tego słuchać. Jeśli wcześniej mnie nie chciałeś, to teraz też mnie na pewno nie chcesz. Spóźniłeś się Mirek, mogliśmy wziąć ślub 20 lat temu, kiedy mi się podobałeś, ale Ty wolałeś Ankę. Teraz nie chcę wracać do tego, co było kiedyś – odpowiedziała Dorota.

– Nie unoś się honorem, przemyśl to dobrze…

– Ja już dawno wszystko dobrze przemyślałam. Dobrze mi samej z dziećmi, dla nich żyję. Nie obraź się, ale nie zamierzam całego swojego życia wywracać do góry nogami z Twojego powodu.

Mirek zdenerwował się i wyszedł na zewnątrz. Wiedział, że teraz już nie ma się nad czym zastanawiać i musi spróbować z Marylką. Ona była zdecydowanie bardziej prostą dziewczyną, więc mogło się udać. Zaczął do niej przychodzić, próbował nawiązać z nią jakąś relację. Cała wieś o tym plotkowała, nic więc dziwnego, że wieści te dotarły również do teściowej.

– Marek, dlaczego przychodzisz do Marylki? Dorota Ci odmówiła, więc chwyciłeś się ostatniej deski ratunku? – zapytała kobieta.

– No zaczęło się…

– To pusta dziewucha, nie dorównuje Ci pod żadnym względem. Nic z tego nie będzie bo Marylka nie jest stworzona do życia rodzinnego. Nie ma instynktu macierzyńskiego, więc nie będzie potrafiła pokochać dzieci. Jeśli przyprowadzisz ją do domu, to ja stąd odchodzę – nie będę mieszkała z nią pod jednym dachem nawet jednego dnia. Kiedy mnie tutaj nie będzie to będziesz mógł sobie robić to, co chcesz.

Marek zawiózł teściową do jej rodzinnej wsi i zaczął układać sobie życie na nowo. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, ale były to tylko pozory. Marylka nie potrafiła sobie poradzić z dziećmi, sama zresztą o tym mówiła na głos. Przez całe życie marzyła o dzieciach, ale przede wszystkim o swoich. Kiedy Marek w końcu zdał sobie sprawę, że związek z nią naprawdę się nie uda, to odprowadził ją do domu rodzinnego i pożegnał się z nią.

Trudno mu było żyć samemu i przede wszystkim nudno – każde dni były dla niego takie same. Sąsiedzi patrzyli na życie wdowca i z politowaniem kiwali głową. Widzieli, że jest coraz bardziej zmęczony, wychudzony, a jego zdrowie podupada. Aby chociaż trochę odpocząć zawiózł dzieci do teściowej na wakacje. Sam też u niej został i zaoferował teściowej, że z dziećmi może się wprowadzić do niej, a za pieniądze ze sprzedaży jego domu będzie mógł jej pomagać finansowo. Kobieta jednak wiedziała, że mężczyzna potrzebuje kobiety i wcześniej czy później będzie musiał wznowić poszukiwania kandydatki na żonę.

– Nie chcę nawet słyszeć o ślubie, już mi wystarczy tych poszukiwań i zmagań z wymaganiami kobiet! Będziemy żyć sobie razem spokojnie, wychowując dzieci, bo sam sobie z tym nie radzę – powiedział Mirek. 

– Mirek, ale Ty jesteś młody, a ja już mam swoje lata. Co zrobisz, jak mnie zabraknie?

Mężczyzna nie odpowiedział nic na to pytanie, tylko myślał. W dodatku tej nocy nie mógł zasnąć – nie był przyzwyczajony, że ktoś inny pomaga mu w opiece nad dziećmi, więc ta cisza, której doznał tego wieczoru spowodowała u niego zmieszanie.W dodatku głupie myśli nie dawały mu spokoju – zastanawiał się, co dalej ma robić. Nagle usłyszał kroki.

– Kto tam jest? – zapytał zdezorientowany mężczyzna. 

Nikt nie odpowiedział, więc mężczyzna jeszcze bardziej się przeraził. Mirek zapalił światło i wyszedł na ganek, na którym jednak nie było nikogo.

– Czyżby to Ania przyszła? – zapytał sam siebie Mirek, wspominając byłą żonę.

W środku nocy przybiegł do teściowej.

– Jezu! Mirek Co Ty robisz? Co się stało? – mówiła przerażona kobieta.

– Mamo, nie mogę poradzić sobie w nocy z tą ciszą, która mnie rozrywa od środka! Musiałem do Ciebie przyjść.

– Chodź tutaj. Nie będziemy budzić dzieci, śpij w fotelu, jutro przyniesiemy tutaj drugie łóżko. Musisz odpocząć, Twoja głowa nosi po prostu za wiele ciężkich wspomnień. 

Czy Mirek kiedykolwiek pomyślałby o tym, że w środku nocy przybiegnie do teściowej jak małe dziecko? Nie! To wszystko zaczęło się z momentem odejścia jego żony – wtedy jego dom stał się jakiś obcy i mimo zgiełku pusty, a głowa pełna od smutku.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 16 =

Czy Mirek będzie jeszcze w stanie pokochać kogoś innego?