Czy moje postępowanie można nazwać zdradą?

Zaraz po maturze wyjechałam na studia do Barcelony i tam już zostałam, ponieważ znalazłam dobrze płatną pracę i poznałam swojego przyszłego męża. Jestem szczęśliwą mężatką od niemal 10 lat i mamą 8 letnich bliźniaków. Wychowałam się w małej wiosce na Podkarpaciu, gdzie zostali moi rodzice. Nie mam rodzeństwa, więc nie ma kto do nich zaglądać, dlatego kilka lat temu próbowałam ich nakłonić do przeprowadzki za granicę. Rodzice nie chcieli słyszeć o Hiszpanii, dotychczas odwiedzili mnie dwa razy, ale za każdym razem musiałam towarzyszyć im w podróży samolotem, co było nie tylko kosztowne, ale i uciążliwe. Rosnące koszty życia zmusiły mnie i męża do zmiany mieszkania na mniejsze i odmawiania sobie większości przyjemności, na jakie mogliśmy sobie pozwolić jeszcze kilka lat temu. Dodatkowo niedawno musiałam zmienić pracę, gdyż poprzednia firma, w której byłam zatrudniona, zlikwidowała filię w Hiszpanii i finalnie zarabiam znacznie mniej niż poprzednio.

Rodzice w ciągu ostatniego roku zaczęli podupadać na zdrowiu i stwierdzili, że w sumie mogliby się do mnie wprowadzić. Niestety teraz nie mam już takich warunków, jak w momencie kiedy nalegałam na ich przyjazd, ale oni nie chcą słuchać moich tłumaczeń. Uważają, że jako dziecko, mam obowiązek zająć się nimi na starość, nie interesuje ich, czy stać mnie na utrzymanie dodatkowych dwóch osób albo czy mam warunki lokalowe. Poza tym, odkąd skończyłam 18 lat, utrzymuję się sama i nie pamiętam kiedy coś od nich dostałam, moim dzieciom też nie robili nigdy żadnych prezentów. Uważam, że nie jestem im winna aż takich poświęceń czy zmiany mojego życia i rezygnacji ze szczęścia rodzinnego, na które pracowałam wiele lat.

Przez te wszystkie lata przyjeżdżałam do nich trzy razy w roku, zabierając czasem moją rodzinę. Pomagałam im w cięższych chwilach, zawsze dokładałam do budżetu, żeby nie musieli nas utrzymywać. Przywoziłam im też różne specjały z Hiszpanii, nigdy nie przyjechałam z pustymi rękami, mój mąż pomagał im wyremontować dom, na co poświęcił znaczną część urlopu. Uważam, że na prawdę im pomagamy i nie wiem co więcej mogłabym zrobić, oczywiście w miarę moich możliwości.

Gdyby rodzice przyjechali do Barcelony, musiałabym wynająć dla nich mieszkanie, co jest tutaj na prawdę problematyczne i same formalności zajmują mnóstwo czasu. Nie wiem czy mojej pensji starczyłoby na opłaty, a ich emerytury są bardzo marne i po zakupie jedzenia i leków, nie będą mieć już nic.

Mam sprzeczne myśli w sobie, nie umiem sobie z tym poradzić. Czuję, że powinnam pomóc, ale wiem, że nie mam możliwości finansowych ani lokalowych. Moi przyjaciele twierdzą, że powinnam skupić się na sobie, mężu i dzieciach, bo skoro nie dostałam od rodziców nic przez ostatnie 15 lat, to nie mam obowiązku ich finansować. Dlaczego mam pomagać rodzicom kosztem własnego dziecka? Znajomi doradzają mi, abym uświadomiła rodziców jak drogie jest tutaj życie i jak trudno wynająć mieszkanie, wobec czego ich przeprowadzka to szalony pomysł. Kocham moich rodziców i na prawdę żałuję, że nie dam rady im pomóc, ale nie umiem znaleźć rozwiązania tej sytuacji. Proponowałam, aby sprzedali swoje gospodarstwo i z uzyskanych pieniędzy opłacili dom starców i opiekę dla siebie w Polsce lub przeznaczyli całą kwotę na utrzymanie się w Hiszpanii z moją niewielką pomocą, ale oni nie chcą się na to zgodzić. Nie rozumiem komu chcą zostawić gospodarstwo, skoro jestem ich jedynym dzieckiem i nie zamierzam wracać do kraju, a już na pewno nie na wieś.

Szukałam pomocy na różnych formach, ale większość osób osądziło mnie, nie rozumiejąc jak mogę żyć spokojnie za granicą, wiedząc, że moi rodzice potrzebują pomocy. Wielu ludzi moje postępowanie nazwało zdradą. Szukałam pomocy lub chociaż wsparcia i potwierdzenia, że postępuję słusznie, a znalazłam tylko osąd i potępienie.

Oceń artykuł
Добавить комментарии

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

Czy moje postępowanie można nazwać zdradą?