Czy warto zajmować się robieniem przetworów? Krewna nazwała mnie „reliktem ubiegłego wieku”

Czy we współczesnych świecie warto zajmować się robieniem przetworów z warzyw i owoców? Czy warto poświęcać na to swój czas i energię? W końcu teraz wszystkie przetwory można znaleźć w najbliższym supermarkecie. Chcę wyrazić na ten temat swoją opinię, a następnie przeczytać wasze argumenty w komentarzach. Dlaczego tak bardzo siedzi mi to w głowie? Zaraz wytłumaczę.

Kilka dni temu zadzwoniła do mnie moja krewna. Zapytała, czy w moich zapasach nie mam może kiszonej cukinii, którą uwielbia jej mąż i akurat miał na nią ogromną ochotę. Mam całą piwnicę różnych przetworów, w tym i takich z cukinii, dlatego powiedziałam jej, żeby przyjeżdżała i brała tego ile chce. W sobotę do mnie przyszła i powiedziała: 

–  Chce Ci się nad tym siedzieć i robić te przetwory? Nie lepiej iść do sklepu i kupić? 

Po prostu ręce mi opadły. Pomyślałam więc, że dlaczego nie kupiła kiszonej cukinii w sklepie, tylko najpierw zadzwoniła do mnie. 

Oczywiście nie wypowiedziałam tych słów na głos, a obróciłam wszystko w żart. Warto zauważyć, że ta kobieta nie jest zbyt taktowną osobą. O takich jak ona mówi się, że “co w głowie to na języku”, dlatego nie zamierzałam z nią o tym dyskutować. Zdecydowałam jednak, że skoro już się u mnie pojawiła, to zaproszę ją na ciastko i herbatę. Poszłyśmy do kuchnii. Tego dnia zajmowałam się robieniem przetworów z cukinii, było ich naprawdę sporo na stole, ale wiedziałam, że się nie zmarnują. 

Kiedy krewna zobaczyła cukinie i mnóstwo umytych słoików ułożonych w rzędy, znów zaczęła swoją śpiewkę:

„Jesteś jakaś dziwna. Przecież robienie przetworów jest niezwykle czasochłonne. Nie jest Ci przykro, że spędzasz nad tym tyle wolnego czasu? Teraz wszystkie przetwory można kupić w sklepach, nawet taką sałatkę z cukinii. Może masz problem z pieniędzmi i Cię nie stać?”.

Znowu chciałam jej ostro odpowiedzieć i wyjaśnić jej, że nie mam problemów z pieniędzmi właśnie z tego powodu, że nie wydaję ich na coś, co mogę zrobić sama i to nawet lepiej.

Krewna jednak się już rozkręciła i kontynuowała swoją przemowę:

„Jesteś jak z innej epoki. Współczesne kobiety nie robią takich rzeczy. Wiedzą, że teraz trzeba się rozwijać, poświęcać czas ukochanemu, chodzić na wystawy, do teatrów, zająć się sportem, chociaż nordic walking. To wszystko jest dużo przydatniejsze niż to, co robisz Ty – bawisz się słoikami jak jakaś stara baba!”. 

Wyprowadziłam krewną z mieszkania, nie dając się sprowokować. Wiem, że należy do ludzi, którzy uwielbiają pouczać innych, ale mimo wszystko po jej wizycie pozostał niesmak. 

To, że jestem jak z „ubiegłego wieku”, wcale mnie nie uraziło tym bardziej, że moje dzieciństwo i młodzieńcze lata przypadły na koniec XX wieku, przez co mam z tego okresu same ciepłe i miłe wspomnienia. Frustrujące było jednak to, że nazwała mnie „starą babą”. Myślę, że kobiety zrozumieją, o co mi chodzi.

Wtedy w głowie błysnęła mi myśl, czy oby na pewno nie marnuję życia?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − dwa =

Czy warto zajmować się robieniem przetworów? Krewna nazwała mnie „reliktem ubiegłego wieku”