Nie mogę o tym rozmawiać z nikim, kogo znam, ani prosić o radę, bo się wstydzę. Z ogromnym zażenowaniem przyznaję, że mój trzynastoletni syn jest złodziejem!
Niedawno w pracy dostałam telefon z centrum handlowego, ponieważ Marcin próbował wynieść ze sklepu słuchawki. Gdybyśmy jeszcze czegoś potrzebowali, albo gdybym nie kupiła mu wszystkiego, czego chciał, może byłabym w stanie to zrozumieć, ale tak nie było. Zawsze dajemy mu z mężem, wystarczająco dużo kieszonkowego. Dlaczego więc tak się stało?
Próbowałam z nim o tym porozmawiać, chciałam poznać przyczynę tego, co zrobił, ale on powiedział, że to tylko tak po prostu, bo chciał i czuł, że może to zrobić.
Bardzo się martwię, że coś takiego może się powtórzyć, a jeśli naprawdę uda mu się coś ukraść, to tylko podniesie jego samoocenę i zachęci do podobnych czynów. Najwyraźniej jest to jakiś rodzaj podniecenia łowieckiego, a może jest to sposób na uwolnienie adrenaliny z powodu niebezpieczeństwa złapania i przyjemności, jaką z tego czerpie? Nie wiem, co robić. Boję się, że mój syn może przez coś takiego zrujnować sobie życie.
Jak mogę z nim porozmawiać, aby zrozumiał, że kradzież jest nie tylko zła, ale i niebezpieczna? Że te słuchawki nie są warte kłopotów, jakie się z nimi wiążą?
