Dopóki dzieci nie dorosną, będę tylko mamą bez własnego życia

Moja najstarsza córka skończyła w tym roku 16 lat, a syn jest o cztery lata młodszy. Rozwiedliśmy się z ich ojcem kilka lat temu w spokojnej, wręcz przyjaznej atmosferze. Nasza małżeństwo rozpadło się, ponieważ – według mojego byłego męża – skupiałam się tylko na dzieciach. W rzeczywistości miał już na boku inną kobietę, do której chciał po prostu odejść. Nie mówiliśmy o tym dzieciom, aby ich nie zranić. Na początku dzieciaki martwiły się całą tą sytuacją, ale potem zaakceptowały to, a nawet przyzwyczaiły się do tego, że ich rodzice będą żyć po prostu osobno. 

Mąż wraz ze swoją nową ukochaną zaczęli wynajmować mieszkanie, do którego nie zabierał dzieci, aby nie spotkały się z jego nową kobietą. Z tego też powodu dzieci ze swoim tatą spotykały się zwykle na neutralnym gruncie. Mój były mąż często do nas przyjeżdżał i zupełnie mi to nie przeszkadzało. Niestety, po jakimś czasie dzieci mimo wszelkich starań dowiedziały się, że zaręczył się z inną kobietą i oczywiście byli o nią zazdrośni – początkowo nawet nie chcieli go widywać. Wkrótce jednak się pogodzili, ale postawili mu swego rodzaju ultimatum – jego nowa kobieta nigdy nie mogła wejść im w drogę i zaburzyć ich relacji z ojcem. 

Zawsze starałam się być dobrą mamą i naprawdę prawie cały swój czas poświęcałam dzieciom, chociaż też od czasu do czasu chciałam gdzieś wyjść z przyjaciółmi czy po prostu odpocząć w samotności. Jeśli więc wychodziłam gdzieś z przyjaciółkami, to wtedy moja mama się nimi opiekowała. Dzieci nigdy nie widziały mnie skacowanej czy wykończonej całonocną imprezą. 

Pewnego razu udałam się z przyjaciółką na imprezę sylwestrową do pewnej restauracji. Na balu było mnóstwo obcych ludzi. W trakcie tego wieczoru poznałam pewnego mężczyznę, z którym świetnie się bawiłam, więc dałam mu swój numer telefonu. Tak zaczął się nasz romans.

Nie powiem, że jest bardzo przystojny, ale jego życzliwość i inteligencja zupełnie skradły moje serce. Mieszka sam, ponieważ jego dorosły syn poszedł już na “swoje”. Ukrywałam przed dziećmi bukiety i prezenty od ukochanego, ponieważ obiecałam im, że dopóki nie dorosną, to nie wejdę w żaden poważny związek. Nikt oprócz mamy nie wiedział o mojej tajemnicy, której zostawiałam dzieci pod opieką, aby samej móc iść na randkę. Niestety, babcia wygadała się przed swoimi wnukami…

Wtedy moja córka wręcz rzuciła się na mnie i krzyczała, że jestem taka jak jej ojciec – kłamliwa i obłudna. Starałam się jej wytłumaczyć, że też mam prawo być szczęśliwa, ale nawet mnie nie chciała słuchać. Syn nie wypowiadał tych zarzutów na głos, ale od tej pory zamknął się w sobie i przestał ze mną w ogóle rozmawiać. Rozumiem, że trudno im to wszystko zrozumieć, ale zachowują się bardzo samolubnie.

Nie wiem, co mam zrobić, ponieważ ukochany zaproponował mi ostatnio abyśmy zamieszkali razem i pobrali się. Moja córka z kolei stawia mi ultimatum i zabrania nawet chodzenia z nim na randki. Czy powinnam się wyrzec siebie dla dobra własnych dzieci? Najwyraźniej na starość pozostanę samotna, ponieważ czas mija, a potem nikt mnie nie zechce. Czy da się wymyślić jakieś dobre rozwiązanie dla tej sytuacji? Jak przekonać dzieci do mojego ukochanego?

 

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście + 6 =

Dopóki dzieci nie dorosną, będę tylko mamą bez własnego życia