– Dopóki syn jest mały, zostań w domu! Jestem przeciwko opłacaniu opiekunki czy zapisywaniu dziecka do przedszkola – stwierdził były mąż Bogny.

39-letnia Bogna w końcu zdecydowała się na ten ostateczny krok, jakim jest rozwód. Jej mąż ostatnio pozwalał sobie na zbyt wiele. Praktycznie nie było go w domu i kobieta sama musiała się opiekować ich małym synkiem. Zresztą, życie pokazało, że dobrze zrobiła, podejmując tę decyzję i to, że nie dbał o rodzinę, to był tylko “pikuś”. Okazało się, że ma on kochankę, do której przeprowadził się od razu po tym, gdy Bogna poinformowała go o swoich zamiarach. Najgorsze w tym wszystkim było to, że tą kochanką była najlepsza przyjaciółka Bogny.

Bognie bardzo trudno było to wszystko przeżyć i zaakceptować, ale rozumiała to dobrze, że nie może kontynuować tego dalej i tak żyć. To małżeństwo od dawna już nie miało sensu i nie było czego ratować. 

Aby oderwać się od smutnych myśli, kobieta zaczęła remontować pokój synka. Była już przyjaciółka Bogny zachowywała się jak gdyby nigdy nic. Miała nawet czelność niedawno zadzwonić do kobiety z prośbą o przepis na zupę, którą tak bardzo ludzi Franek, były mąż Bogny. 

Zasadniczo Bogna nie bała się zmian w życiu, ale pod względem finansowym pojawiło się wiele trudności. Musiała teraz znaleźć pracę, ponieważ życie tylko z alimentów na dziecko nie wchodziło w grę, tym bardziej, że część pensji Franek otrzymywał “pod stołem”, więc nie będzie można z niego ściągać za wiele. Oczywiście, na dziecko przysługują jej jakieś dodatki od państwa, jednak to kropla w morzu potrzeb. Bogna zresztą jest przyzwyczajona do tego, że może polegać tylko na sobie. Przed ciążą była dosyć atrakcyjnym kandydatem na rynku pracy, więc postanowiła zadzwonić do swojego ostatniego miejsca pracy i zapytać byłego szefa, czy kogoś akurat nie poszukują.

W odpowiedzi usłyszała:

– Szukamy kogoś na pół etatu, możesz pracować w domu, ale musisz przywozić raporty raz, dwa razy w tygodniu.

Oczywiście Bogna zgodziła się na taki układ. Potem zaczęła szukać niani, ponieważ ktoś musiał opiekować się dzieckiem, podczas gdy ona pracowała przy komputerze lub jeździła do biura. Planowała także, że kiedy syn skończy 1,5 roku zapisze go do żłobka, ale póki co jakoś musiała przejść przez ten ciężki okres. 

Kiedy o wszystkim dowiedział się jej były mąż, stwierdził:

– Dopóki syn jest jeszczy mały, siedź z nim w domu! Jestem przeciwny niani do dziecka, żłobkom i innym takim placówkom.  

– To skąd mam brać pieniądze na życie?

– Możesz mnie poprosić, to Ci dam. 

– Nie mam zamiaru o nic Cię prosić. Ja mam swoje życie, a Ty masz już swoje.

– Rozwiodłem się z Tobą, a nie z dzieckiem, więc mam prawo do decydowaniu o życiu swojego syna.

– Już się o jego życie zatroszczyłeś w momencie, kiedy wlazłeś do łóżka jego matce chrzestnej. Byłeś w domu gościem, więc nie udawaj teraz tatusia roku – powiedziała Bogna i rzuciła słuchawkę.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − cztery =

– Dopóki syn jest mały, zostań w domu! Jestem przeciwko opłacaniu opiekunki czy zapisywaniu dziecka do przedszkola – stwierdził były mąż Bogny.