Doradziłam wnukowi, gdzie zaprosić dziewczynę na randkę. Gdybym tylko wiedziała jak to się skończy

Mam dorosłego już wnuka, niedawno skończył studia. Bardzo go kocham, a on ma we mnie powierniczkę swoich sekretów. Ostatnio opowiedział mi swoją historię, po której chcę apelować: Dziewczyny, czemu nie szanujecie dobrych chłopaków, którzy się o was starają?

Mój wnuk Marcin marzył o prawdziwej miłości. Zakochał się w Ewie, którą poznał na imprezie znajomych. Ewa była nieśmiała i bardzo tajemnicza, ale to właśnie te cechy sprawiły, że stracił dla niej głowę. Postanowił zaprosić ją na romantyczną randkę, aby wyznać swoje uczucia i pokazać, że mu zależy. Zresztą, sama tak mu zaproponowałam. Myślałam, że w dzisiejszych czasach dziewczyny docenią randkę w eleganckiej i smacznej restauracji.

Wnuk zarezerwował stolik w drogiej restauracji, chcąc zaimponować Ewie i sprawić, że poczuje się wyjątkowa. Ale ona podobno nie wydawała się zachwycona atmosferą restauracji, a jej niezadowolenie wzrastało z każdą chwilą. Mój wnuk starał się z całych sił, opowiadając o swoim życiu i pasjach, ale ona nawet nie słuchała dostatecznie uważnie.

Była tylko naburmuszona… Zamówiła drogie potrawy, za które Marcin sam zapłacił, a w zamian nie dostał żadnej wdzięczności. Chciał uratować sytuację, zaproponował, aby po kolacji poszli razem na spacer czy do kina, ale odmówiła, wyraźnie zirytowana. W końcu odwiózł ją do domu w całkowitej ciszy.

Próbując ostatniej szansy, zaproponował Ewie, że wejdzie do niej na herbatę i film, skoro kolacja nie spełniła jej oczekiwań. Ewa wybuchła śmiechem i prześmiewczym tonem odrzuciła jego propozycję. Mój wnuk mimo troski i wysiłku, jakie włożył w ten wieczór, został z niczym. Nie usłyszał nawet dziękuję. To nie do pomyślenia, za moich czasów nawet jeśli ktoś nam się nie podobał, to było się uprzejmym, tak nas wychowywano.

Przecież zrobił wszystko, co w jego mocy, aby sprawić Ewie radość, a otrzymał w zamian jedynie obojętność i szyderstwo. Jest mi go żal, bo sama zaproponowałam, by odważył się zawalczyć o dziewczynę, która mu się podoba.

Przeżyłam już wiele i wiem, że miłość nie zawsze przychodzi łatwo, a czasem trzeba przetrwać kilka bolesnych doświadczeń, ale naprawdę nie mogę patrzeć na jego smutek, aż kroi mi się serce… Rozumiem, że mógł się jej nie spodobać, ale czy nie mogła o tym powiedzieć wcześniej? Jak można być tak bezczelnym, by wykorzystać czyjeś dobre serce, zjeść w dobrej restauracji i uciec?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − dwanaście =

Doradziłam wnukowi, gdzie zaprosić dziewczynę na randkę. Gdybym tylko wiedziała jak to się skończy