Dziwny gość

Spotkałem tę dziwną dziewczynę na pogrzebie babci. Podeszła pierwsza, przedstawiła się jako Lilka, daleka kuzynka. Wiedziałem, że mam kuzynkę Liliannę, ale nie pamiętałem, jak ona wyglądała. Wiedziałem tylko, że jest o kilka lat starsza. Była taka zabawna – oczy miała jak guziki. Wyglądała na piętnaście lat ale mówiła, że jest w moim wieku. Fryzurę też miała jakąś dziwną, wyglądała w niej, jak jakiś jeż. Chociaż nie powiem, istniało pewne rodzinne podobieństwo między nami.

– Szkoda babci Zofii. Z pewnością była surową kobietą, ale uczciwą.

Otarłem łzę jak mały chłopiec. Chociaż w tym czasie miałem już dwadzieścia kilka lat, byłem bardzo przywiązany do mojej babci. Całe dzieciństwo byłem blisko niej, podczas gdy rodzice budowali karierę. Wraz z nią straciłem jakiekolwiek wsparcie.

– Wiem, że bardzo się smucisz. Ona zastępowała Ci i mamę, i tatę. Pomyśl jednak, że teraz jest w lepszym ze światów.

– Skąd wiesz?

– Dużo wiem. Na przykład wiem, że – tutaj spojrzała na zegarek – za około pół godziny nasz niepijący dziadek Maks tak się nawali, że Ty i Twój ojciec zabierzecie go do domu, a on będzie płakał jak mały chłopiec przez całą drogę. Wróć później, to powiem ci o wiele więcej.

Spojrzałem na nią sceptycznie. Dziadek Maks od młodości nie pije. To znaczy prawie nie pije, zdarza mu się czasami dwa kieliszki wódki i to wszystko. W ciągu całego mojego dotychczasowego życia nigdy nie widziałem go pijanego, zresztą nie tylko ja, ale także tata, który jest jego synem.

Minęła już około pół godziny, myślałem, że ta dziewczyna mnie oszukała, gdy ojciec nagle zapytał:

– Synu, wypiłeś drinka?

– Nie, trzeba będzie przecież porozwozić niektórych do domu.

– Świetnie. Chodźmy, zabierzemy dziadka Maksa i ciotkę Oliwię do domu. Upił się. Widzę go po raz pierwszy w takim stanie.

Nie trzeba dodawać, że kiedy wróciłem, pierwszą rzeczą jaką zacząłem robić, to szukać kuzynki.

– Skąd wiedziałaś?

Tylko wzruszyła ramionami.

– Wiem dużo, ale skąd -to wielka tajemnica. Co jeszcze Ci powiedzieć? Że od jutra zacznie padać deszcz?

– To na pewno brednie. Upały trwają już tydzień, a co najmniej kolejny tydzień też ma taki być według prognozy pogody.

– Nie wierz w to. Ogólnie rzecz biorąc, zaczną padać deszcze i będzie taka wilgotność powietrze, że w ciągu dziewięciu dni zdjęcie babci Zosi stojącej na kredensie zwinie się w rulonik i z niego spadnie, co przestraszy obecnych w pokoju. Ale to trochę później, a wcześniej, czyli dzisiaj, przyjedzie do Ciebie Lena.

– Zerwaliśmy, nie przyjedzie.

– Przyjedzie, przyjedzie, Antoni powiedział jej, że jesteś teraz pogrążony w smutku. Ona nadal Cię kocha. Cóż, nie wiem, co jeszcze Ci powiedzieć: rodzice za rok zmienią samochód, będzie liliowy – głupi kolor, ale to auto w przeciwieństwie do obecnego będzie niezawodne. W przyszłym roku zaoferują Ci pracę lepszą od tej obecnej, będziesz spędzać czas głównie na podróżach służbowych. Z żoną będziesz miał córkę. Może jeszcze będziecie mieć jakieś dzieci, ale córka będzie pierwsza.

– Tak, co Ty jakaś jasnowidzka, jak Jackowski czy co? Nie sądzisz, że skoro uchyliłaś mi rąbek zasłony przyszłości, to teraz sam to wszystko zrealizuję i może nawet szybciej?

– Nie. Prawdopodobnie zapomnisz o wszystkim, co teraz Ci powiedziałam i przypomnisz dobie dopiero wtedy, gdy wszystko to zacznie się spełniać. Teraz jednak poproszę Cie o jedno i to tak bardzo poważnie. Przysięgnij na wszystko co najbliższe Twemu sercu, że kiedy będziesz w podróżach służbowych NIGDY nie wsiądziesz do białego samochodu. Nawet, gdyby to była jedyna taksówka w okolicy i musiałbyś iść do hotelu pieszo!

– A co, rozbiję się?

– Nie mogę powiedzieć, ale jesteśmy rodziną, więc możesz być pewien, że nie doradzę Ci źle. To bardzo ważne, przysięgnij. Babcia Zosia kazała, żebyś przysięgnął.  

– Cóż, skoro babcia Zosia, to przysięgam. 

–  Dziękuję. A Krzyśkowi nie pożyczaj pieniędzy. Lena ma rację – on ich nie odda. 

– Będę pamiętać, ale nie obiecuję, że tak zrobię.

Długo  rozmawialiśmy, nawet wymieniliśmy się numerami i powiedzieliśmy sobie, że będziemy na pewno utrzymywać kontakt. O przyszłości nic już nie mówiła.

Kiedy podjechałem pod dom, Lena czekała na mnie na ławce. Nie zadzwoniła wcześniej – bała się, że ją odrzucę. Tymczasem ja bardzo ucieszyłem się na jej widok, chociaż nie do końca wierzyłem w to, że to zasługa kuzynki. 

Jednak jak efekt domina, wszystkie jej przepowiednie po kolei się wypełniały. Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które naprawdę przeraziło obecnych tego dnia w pokoju, czyli głównie bawiące się wnuki babci i dziadka. Krzysiek jednak nie oddał długu. Dziewczyna pomyliła się tylko w jednym – nie mogłem zapomnieć tego wszystkiego, co powiedziała.

Nie trzeba dodawać, że nigdy nie zdzwoniliśmy się z Lilką, po prostu nigdy do tego nie doszło. 

Nie było podróży służbowych za granicę, ale nawet przyjeżdżając do obcych miast w kraju, dmawiałem podróży białymi samochodami.

Czas mijał. Córka wyrastała na mądrą i dociekliwą dziewczynkę. Poświęcałem jej cały wolny czas. A ona, co jest bardzo dziwne, po prostu uwielbiała słuchać rodzinnych historii. Przedmiotem jej szczególnego uwielbienia były stare fotografie, dzięki którym mogła już sama odgadywać rodzinne tajemnice.

Kilka lat później razem z innymi kolegami z pracy zostaliśmy wysłani do Niemiec na delegację. Byliśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu. Z lotniska wysiadłem tak podekscytowany, że nawet nie zauważyłem, do jakiej taksówki wsiadałem. Kiedy samochód nabrał prędkości, przed oczami zobaczyłem Lilkę:

– Przysięgałeś.

Poczułem się źle. Krzyknąłem, poprosiłem o zatrzymanie samochodu i wyskoczyłem z niego jak poparzony. Dobrze, że jeszcze nie zdążyliśmy wjechać na most. Koledzy śmiali się ze mnie niesamowicie, a ja powiedziałem, że do hotelu dojdę pieszo. Nie znam niemieckiego, ale jakoś po czterech godzinach dotarłem w końcu do hotelu. W pokoju, w którym miałem spać oraz w pokoju obok nie było kolegów. 

Wieczorem dotarła do mnie informacja, że rozbili się na moście…

Tego wieczoru płakałem po raz pierwszy od śmierci mojej babci i narodzin mojej córki.

Po powrocie do domu zacząłem szukać numeru do Lilianny. Niestety, jak się okazało, córeczka zgubiła ten telefon, który ode mnie dostała, a żona kupiła jej nowy. Wszystkie kontakty przepadły. W tym momencie przestałem wierzyć w takie zbiegi okoliczności.

Kiedy w końcu udało mi się zdobyć numer do dalekiej kuzynki przez rodzinę, Lilka powiedziała, że nie była na pogrzebie babci, ponieważ już wtedy przeprowadziła się z rodzicami do innego kraju. Pamiętam, że po tej rozmowie długo stałem z telefonem przy uchu w milczeniu. Nie mogłem znaleźć logicznego wyjaśnienia tego wszystkiego.

W tym roku moja córka, Mirka, kończy piętnaście lat. Jest bardzo podobna do mnie w młodości, nosi długie włosy. Ciągle łapię się na myśleniu, że gdyby miała krótką fryzurę, wyglądałaby identycznie jak Lilka.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 − pięć =

Dziwny gość