Estetyczny facet

Pewien facet, który bardzo zwraca uwagę na względy estetyczne, podarował swojej żonie skakankę. Dał jej taki prezent po dwudziestu latach małżeństwa. Cóż, skacz, skacz sobie. Wręczył jej ten “prezent” tak, jakby nic się nigdy nie stało.  

– Dałeś mi skakankę, sugerujesz, że jestem gruba?! Dziękuję bardzo – Żona nie od razu zaczęła się przejmować, ale potem pomyślała, że ją po prostu chciał obrazić. 

– Ty?! Nie no, coś Ty! – powiedział bardzo estetyczny facet – To żart!

I chytrze uśmiechał się, jak ten mężczyzna z reklamy KFC.

W każdym ” To tylko żart!” jest tylko jakieś 21,87200% zrozumiałego wyłącznie dla osoby wypowiadającej dane słowa humoru , a reszta jest pośrednim albo bezpośrednim przytykiem do drugiej osoby.

– Niezły żart – zgodziła się z kpiną żona i poszła do kuchni smażyć pączki (a potrafiła świetnie przygotować każde danie). Jednak zamiast apetycznego aromatu ulubionych pączków, mężczyznę zaczęły dobiegać dźwięki głośnego skakania. 

Kobieta zaczęła skakać każdego dnia. Na początku robiła to przez siłę i cierpiała po każdej takiej serii skakania, wręcz umierając ze zmęczenia, ale potem jakoś niepostrzeżenie się w to wciągnęła. Niepostrzeżenie zaczęły także znikać boczki i duży brzuch. Zamiast tańców z wałkiem do ciasta wybierała skakankę, a zamiast pączków i słodkich ciast wolała skakać. Miała do tego zresztą niezwykły talent – robiła to tak zwinnie, że skakanka tylko gwiazdała w powietrzu, a stopy nie dotykały podłogi. Raz robiła to z zakładką, raz z jedną nogą założoną o kolano, innym razem bardzo przyspieszała. Ruszała się jak MC Hammer, co tu dużo mówić! 

– Dajesz, dajesz kochana! – pobudzała siebie samą do działania. Tymczasem jej mąż był jakiś niespokojny, zdenerwowany – musiał tylko jeść jakieś płatki z mlekiem, jajecznicę i panierowany kalafior.

Wkrótce zmieniła fryzurę na bardziej zdecydowaną – krótkie włosy pokazały jej piękną szyję a’la Nefretete i małe uszy.

Teraz ciągle skubała jakąś zieleninę, jadła jabłka, marchewki, mruczała coś do siebie pod nosem. Zaczęła nosić dawno już zapomniane przez nią sukienki, w które wcześniej się po prostu nie mieściła. „O la la, Jak ja wyglądam!” – chwaliła siebie i zaczynała skakać z podwójną energią, jak nowy młot pneumatyczny.

Szybko “wyskakała” sobie możliwość chodzenia w obcisłych dżinsach i krótkich spódniczkach. Na łydce i w dolnej części pleców zrobiła sobie tatuaż, a potem zaczęła nosić szpilki, które niegdyś uważała za niewygodne. Skakała dalej i potem doskoczyła już do nowego męża…

I nadal bardzo estetyczny facet, na pożegnanie podarował jej roztłaczarkę do rur. Niech teraz “umili” życie nowemu mężowi…

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście − 10 =

Estetyczny facet