Prosty uczeń piątej klasy żyjący w Bartoszewicach był w stanie uratować małe dziecko przed nieuchronną śmiercią. Dziewczynka, która miała zaledwie półtora roku wypadła przez okno. Zginęłaby, gdyby Jarosław nie przyszedł jej z pomocą. Przez tę całą sytuację chłopiec stał się prawdziwym bohaterem w miejscu swojego zamieszkania.
Piątoklasista czekał na swojego przyjaciela na ulicy, gdy nagle zobaczył lecącę kartki papieru z okna mieszkania znajdującego się na drugim piętrze. Kiedy chłopiec podszedł bliżej w kierunku bloku zauważył, że na parapecie siedzi dziecko, a okno jest otwarte!
– Od razu pomyślałem, że może spaść i niestety, tak się stało.
Nie było zbyt wiele czasu na reakcję. Jarosław natychmiast zorientował się, że jeśli dziecko spadnie na betonowe płyty, to umrze, dlatego natychmiast rzucił się w stronę spadającej dziewczynki i wyciągnął ręce, aby ją złapać. Miała szczęście – dziecko wylądowało w jego ramionach.
Jarosław zgiął się w kierunku ziemii, ponieważ dziewczynka wcale nie była taka lekka. Jednak nawet gdy osunął się na kolana to nie wypuścił z rąk dziecka.
Babcia pamięta, jak jej wnuk wrócił do domu cały spocony i zdenerwowany. Nie od razu uwierzyła Jarosławowi w jego słowa – uznała, że chłopiec wszystko sobie po prostu wymyślił. Chłopiec zdołał się uspokoić i potem wybiegł na dwór, aby pobawić się z przyjaciółmi na zewnątrz. Godzinę później do mieszkania zapukał policjant, który poinformował babcię, że mieszka z nią prawdziwy bohater.
Babcia niewiele myśląc chciała wnukowi sprawić przyjemność, więc kupiła dla niego największe ciasto, jakie tylko znalazła.
Chłopiec powiedział mediom, że nie chce wiązać swojego życia z ratowaniem ludzi, ponieważ marzy o zostaniu programistą, ale nie wyklucza pomagania innym – po prostu chce to robić w inny sposób.
