Kara za uratowanie życia

Nigdy nie marzyłem o tym, żeby zostać czyimś bohaterem i dostać nagrodę od policji, na oczach całego miasta, za uratowanie ludzkiego życia, ale miło byłoby usłyszeć zwykłe, ludzkie „dziękuję”. Po tym, jak uratowałem życie mojej dziewczynie, nie zostałem pochwalony, ale wręcz ukarany.

W gimnazjum miałem dziewczynę, była niezłą manipulantką. Zawsze wszystkimi kierowała, jak marionetkami, ja również uległem jej wpływowi. Namówiła mnie na opuszczenie zajęć tanecznych, które szkoła organizowała po lekcjach, dla wszystkich chętnych. W zimie, zamiast na zajęcia, biegliśmy na wzgórze nad jeziorem, które znajdowało się bardzo blisko szkoły. Okłamywaliśmy rodziców, że zostajemy do późna z powodu tańca.

Ile książek przynieśliśmy, zjeżdżając na nich po ośnieżonej górce. Nie była ona zbyt duża i prowadziła prosto do jeziora. Ciężko było jednak, dobrze poślizgać się na książkach. Pewnego więc razu, gdy mama Sary była w pracy, pobiegła do domu po sanki i zjeżdżaliśmy na nich dużo szybciej. Ja zawsze hamowałem na początku jeziora, żeby nie ryzykować wjechania na cienki lód, ale Sara jechała daleko.

Kiedy wyruszyliśmy razem, celowo poprosiła, żebym jechał do przodu, a wiedząc, że się boję, zabroniła mi hamować nogami, dopóki nie znajdziemy się na lodzie. Bałem się nawet poruszyć, a ona celowo zaczęła skakać po powierzchni lodu, żeby pokazać mi, jak bardzo jest nieustraszona. Nagle lód pod nią zaczął pękać i łamać się. Zanim zdążyłem się zorientować, co się stało, była już pod wodą. Wiedziałem, że muszę ją ratować, ale sam nie dałem rady, ciągnęła mnie w swoją stronę, musiałem wezwać kogoś do pomocy.

Jak mi się to udało, nie pamiętam, ale pamiętam, że przyleciał nasz nauczyciel angielskiego i wyciągał Sarę z wody, całą zmarzniętą i zapłakaną. Zabrał nas szybko do szkoły i zrobił gorącą herbatę, a potem zadzwonił po jej rodziców. Dostaliśmy ostrą burę, ale przede wszystkim ja. Sara skłamała, że to ja ją do tego zmusiłem i na moje polecenie przyniosła sanki, a ja wciągnąłem ją na lód. Matka mnie ukarała i nie chciała słuchać, że to ja uratowałam dziewczynę, a nie odwrotnie. Ja wiem, co się naprawdę stało i dlatego to tak bardzo boli.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 + 10 =

Kara za uratowanie życia