Kiedy znalazłam suknię ślubną w podartym stanie, od razu pomyślałam, że stoi za tym wszystkim teściowa. Zniszczyła mój najważniejszy dzień, ale i tak jej wybaczyłam

Mój przyszły mąż Kamil i ja poznaliśmy się na uniwersytecie. Dbał o mnie, choć skromnie, ponieważ byliśmy studentami i nie mogliśmy sobie pozwolić na luksusowe restauracje. Po ukończeniu studiów oświadczył mi się, a ja naturalnie się zgodziłam. A później nadszedł czas, aby poznać przyszłą teściową, z którą wcześniej nie odważyłam się spotkać. Kamil nie ukrywał przed nią naszego związku, ale ja bałam się. Wychowywała go sama, ponieważ owdowiała po strasznym wypadku samochodowym męża i mieszkała wtedy sama. W dniu naszego spotkania byłam bardzo zdenerwowana i wszystko wypadało mi z rąk. Martwiłam się, że matka Kamila mnie nie polubi.

A my przecież wybraliśmy już dzień ślubu i ustaliliśmy datę na połowę września. Przygotowania zajęły dużo czasu i wysiłku, a ja musiałam wysłać zaproszenia do rodziny i przyjaciół na czas. Musiałam też wybrać suknię, ponieważ to najważniejszy dzień w życiu każdej dziewczyny. Poszłam na zakupy sukni ślubnej z moją najlepszą przyjaciółką Olgą. Chociaż nasze preferencje były bardzo różne przy wyborze stroju, obie miałyśmy jeden cel – znaleźć sukienkę, która powali wszystkich na ziemię i sprawi, że będę prawdziwą księżniczką balu.

Mój budżet był ograniczony, ale mimo to udało się kupić piękną kreację, byłam całkowicie szczęśliwa. Zaraz później biegłam na autobus, by nie spóźnić się na pierwsze spotkanie z matką Kamila. Od dzieciństwa byłam przesądna i aby mój mąż nie zobaczył sukienki przed ślubem, postanowiłam zostawić ją w jego rodzinnym domu, a nie w naszej wspólnej kawalerce. Spotkanie przebiegło całkiem miło, polubiłyśmy się.

A w dzień ślubu, kiedy rano pojechałam odebrać sukienkę, nie mogłam sobie wyobrazić, jaki koszmar mnie tam czeka. Kiedy rozpakowałam sukienkę, zobaczyłam, że jest cała podarta na strzępy. Ze łzami w oczach wybiegłam z domu i nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego teściowa mi to zrobiła. Przecież nie łączyło mnie z nią nic poza miłością do jej syna. Kiedy się uspokoiłam, zadzwoniłam do Kamila i powiedziałam mu, żeby odwołał ślub. Był zszokowany i po kilku minutach znalazł mnie zapłakaną pod ich domem. On również był zszokowany, ponieważ jego matka nigdy ze mną nie rozmawiała, odkąd się poznaliśmy. Kamil zaciągnął mnie do sklepu, zapłacił za nową sukienkę, a że nie było już czasu, to sam w dżinsach, trampkach i t-shircie stanął ze mną przed ołtarzem. Po ślubie wynajęliśmy mieszkanie, a ja w ogóle nie kontaktowałam się z jego matką, która swoją drogą nawet nie przyszła na ten ślub.

Rok później urodziła nam się śliczna córeczka, ale poród był trudny. Później musieli przeprowadzić operację i byłam w śpiączce przez prawie dwie doby. Dowiedziałam się od męża, że moja teściowa przyszła i ze łzami na kolanach błagała Boga o uratowanie mi życia. Pewnie wiele osób pomyśli, że jestem naiwna, ale ja postanowiłam przebaczyć teściowej. Wiem, że zraniła moje uczucia i że była wobec mnie niesprawiedliwa. Nie zawsze da się wyciągnąć szybkie wnioski. Przede wszystkim trzeba to zrozumieć i przemyśleć. Czas minął, a ona być może zrozumiała, że postąpiła niewłaściwie. Choć może jej żal wynikał nie z tego, że mogę stracić życie i osierocić dziecko, ale z tego, że jej syn mógł zostać samotnym ojcem i wtedy część ciężaru wychowania dziecka spoczęłaby na niej. Nie chciałam jednak tego analizować, po wyjściu ze szpitala wybaczyłam jej i przytuliłam, mówiąc, że takie rzeczy zdarzają się w życiu. Wyprowadziliśmy się z naszej małej kawalerki i zamieszkaliśmy z mężem i z córką u teściowej. Od tamtego dnia w naszej rodzinie nie było żadnych nieporozumień, choć nadal nie wyjawiła mi, dlaczego chciała zniszczyć nasz najważniejszy dzień w życiu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − dziewięć =

Kiedy znalazłam suknię ślubną w podartym stanie, od razu pomyślałam, że stoi za tym wszystkim teściowa. Zniszczyła mój najważniejszy dzień, ale i tak jej wybaczyłam