Sytuacja, w której obecnie się znajduję jest dla mnie trudna. Nie jest łatwo samemu wychować zdrowe dziecko, a jeśli dodatkowo jest niepełnosprawne, to jest to czasami ciężar nie do udźwignięcia. A kiedy nie ma się nikogo bliskiego, kto mógłby pomóc i wesprzeć w trudnej sytuacji to człowiekowi nie chce się chwilami żyć. – Wzdycha Marzena.
Samotnie wychowuje jedenastoletniego syna Macieja. Chłopiec ma traumę poporodową, jest dobrze rozwinięty fizycznie, ale nie może chodzić do szkoły, nie może uczęszczać nawet na zajęcia wyrównawcze, nie można go zostawić samego, gdyż jest upośledzony umysłowo. Zawsze jest niespokojny, nie może się na niczym skupić, dlatego trudno mu przebywać w grupie dzieci.
Kiedy mój mąż zorientował się, że nasz syn jest inny niż pozostałe dzieci, od razu nas opuścił i zostałam z tym problemem sama. A on znalazł sobie inną rodzinę i ma teraz nowe, zdrowe dziecko. Mężczyźni nie chcą wychowywać chorych dzieci.
Dziękuję mojemu byłemu mężowi jedynie za to, że cały czas pomaga nam finansowo. Daje pieniądze na badania, leczenie, wyżywienie i rehabilitację syna. Praktycznie w pełni nas utrzymuje, ponieważ nie mogę iść do pracy, gdyż chłopiec wymaga całodobowej opieki. Przykre jest dla mnie to, że ojciec nie chce widzieć własnego syna, nie potrzebuje go w ogóle.
Babcia, ze strony ojca, też wnukiem zupełnie się nie interesuje, nie chce się z nim nawet widywać. Ale co można powiedzieć o obcych, skoro moja własna siostra nigdy nie zapyta, czy potrzebujemy pomocy, czy nie, więc staramy jakoś sobie radzić.
Obecnie mieszkam z mamą, która jest już na emeryturze, zawsze pomaga mi w wychowaniu problematycznego syna. Natomiast moja młodsza siostra, Nina, nigdy nie była zainteresowana problemami swojego siostrzeńca.
Siostra i jej mąż żyją bardzo dobrze, Radek ma mieszkanie, razem kupili domek na wsi i kilka razy w roku wyjeżdżają na zagraniczne wakacje, ale Nina nigdy sama nie zaproponowała pomocy finansowej. Oboje pracują, a także wychowują dziewięcioletnią córkę. Nie chcą mieć więcej dzieci, bo kariera jest dla nich najważniejsza. Wcześniej córką zajmowała się teściowa, teraz zatrudnili nianię, która zabiera dziecko na zajęcia i lekcje, bo matka i ojciec wracają z pracy dopiero późnym wieczorem.
Moi znajomi mówią, że to nie jest ludzki zachowanie. Chore dziecko jest nie tylko drogie w wychowaniu, ale i trudne moralnie. Niczego od niej nie wymagam, ale dobrze wie jak jest mi ciężko i czasami mogłaby sama wesprzeć mnie finansowo.
Owszem, jeśli ją poproszę, zrobi to, ale mogłaby się domyślić, że potrzebujemy pieniędzy. Raz jej powiedziałam, że w ogóle nie rozmawia ze swoim siostrzeńcem i wtedy usłyszałam odpowiedź:
– Nie mogę znaleźć czasu na rozmowę z własną córką, jeszcze niedawno zajmowała się nią teściowa, a teraz mamy nianię. Szczerze mówiąc, nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak mogę porozumieć się z Maćkiem. – Rzekła Nina.
Siostra pomaga mi, gdy poproszę ją o pieniądze, ale sama nigdy nie zaoferowała swojej pomocy finansowej dla siostrzeńca.
Matka widząc cała sytuację upomniała Ninę i jej powiedziała:
– Dobrze wiesz że siostra ma niepełnosprawne dziecko i potrzebuje pomocy. Dajesz Marzenie czasami parę groszy, jakby to były Twoje ostatnie, a ja proszę Cię, abyś bardziej się zainteresowała swoim własnym siostrzeńcem.
Te słowa bardzo zabolały Ninę i odpowiedziała matce:
– Sama zarabiam pieniądze, one nie spadają z nieba. Myślisz, że jestem pazerna na pieniądze? To zależy od tego, jak na to spojrzeć. Marzena i jej syn są całkowicie utrzymywani przez jej byłego małżonka, a ona sama otrzymuje zasiłek na dziecko. Oni nie są biedni, wiem o tym. Latem wyjeżdżam na wakacje, ale nie proszę nikogo o pieniądze, jadę na własną rękę. A może jest to zabronione przez prawo?
Matka była nieugięta i poprosiła Ninę, by kupiła mi pralkę, a potem dołożyła brakującą kwotę siostrzeńcowi na wczasy w sanatorium i dała nam dużą sumę na opłacenie drogiego leczenia. Nina nie odmówiła, pomogła mi wtedy finansowo i rzekła matce:
– Siostra jest niezadowolona, że musi prosić mnie o pieniądze, uważa, że muszę się domyślać lub dawać im co miesiąc tyle samo, co ojciec Maćka. Nie sądzę, aby było to konieczne, dziecko ze specjalnymi potrzebami jest bardzo trudne, ale mam też własną córkę i nigdy nie odmówiłam jej ani jednej prośby, nawet jeśli robi się bezczelna.
Matka od pewnego czasu zaczęła wytykać Ninie brak sumienia, lecz ona powiedziała, że jeśli jeszcze raz zostanie tak obrażona, to przestanie dawać mi jakiekolwiek pieniądze.
Dlatego za każdym razem muszę płaszczyć się przed siostrą, ale nie ma innego sposobu! Chore dziecko potrzebuje tak wiele, że liczy się każdy grosz. – mówi Marzena. Więc muszę upokorzyć mojego syna przed moją bogatą siostrą, prosząc o pieniądze, ale pewnie tego oczekuje!
