Mój ukochany chce, żebym się do niego wprowadziła, bo nie może beze mnie żyć 

Mieszkam w Warszawie, a moja dziewczyna mieszka w Ożarowie Mazowieckim, który nie jest położony daleko od stolicy. Z zawodu jestem grafikiem i pracuję w drukarni. Z moim ukochanym poznaliśmy się zupełnie przypadkiem, wpadając na siebie na mieście i to dosłownie. Tak zaczęła się nasza historia. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie z czasem i naprawdę poczuliśmy, że między nami jest coś głębokiego. Teraz niestety czujemy się dość źle, ponieważ jesteśmy daleko od siebie i przechodzimy trudny okres. Chętnie bym się do niego przeprowadziła, ale niestety, nie mogę zostawić wszystkiego ot tak i po prostu z nim zamieszkać.

Wcześniej mojemu chłopakowi nie przeszkadzało aż tak bardzo to, że mieszkamy osobno i dzieli nas pewna odległość, która uniemożliwia nam spotykania się wtedy, kiedy tylko chcemy. Czekał po prostu cierpliwie na moment, kiedy będzie można podjąć kolejny krok, którym będzie wspólne zamieszkanie. Teraz za każdym razem, gdy rozmawiamy razem przez telefon czy kamerkę internetową on błaga mnie, żebym w końcu sie do niego wprowadziła, bo on czuje się samotny i smutny beze mnie. Ja jednak muszę podomykać pewne sprawy w stolicy, a niektóre na nowo ułożyć i dopiero wtedy będę mogła się przeprowadzić…

W stolicy mieszka moja schorowana matka i młodszy o 10 lat brat. Muszę odwiedzać ich conajmniej dwa razy w tygodniu, robić zakupy i od czasu do czasu pomóc młodemu w lekcjach, ponieważ ma on pewne problemy z matematyką, a niestety mamy nie stać na korepetycje. Nie mogę więc ot tak wyjechać. Wydaje mi się, że na pewno większość z Was postąpiła by tak samo, bo rodzina, to jednak rodzina, a z chłopakiem nie wiem, jak jeszcze będzie. Poza tym wspieram mamę i brata także finansowo, a obawiam się, że w Ożarowie nie znajdę tak dobrze płatnej pracy jak w stolicy, a dojeżdżać stamtąd codziennie do mojej aktualne pracy po prostu się nie opłaca. 

Przyszło mi więc do głowy, że to może on mógłby się przeprowadzić do Warszawy, ale kategorycznie odmówił, ponieważ w swoim rodzinnym mieście pracuje jako nauczyciel, a teraz nawet w stolicy ciężko znaleźć miejsce pracy w szkole. Jest za dużo nauczycieli, a za mało miejsc. Z tego powodu nie możemy podjąć żadnej decyzji i rozwiązać problemu z dzielącą nas odległością. Ostatnio nawet zaczęliśmy się przez to kłócić. Taki stan rzeczy może doprowadzić do zerwania, czego nie chcemy.

Pewnego dnia chłopak znowu rozpoczął rozmowę na ten temat. Powiedział, że prawie się nie widujemy, a on nie może beze mnie żyć, więc dlaczego jestem tak uparta, nie zostawię wszystkiego dla niego i nie wprowadzę się do niego, bo on nie pisał się na związek na odległość i to go wykańcza. 

Byłam tym bardzo zirytowana, ponieważ po pierwsze byłam zmęczona po całym tygodniu pracy, a po drugie trąciło mi to o manipulację, więc po prostu się rozłączyłam, nic nie mówiąc. Najwyraźniej on także się na mnie obraził i nie pisał ani nie dzwonił przez kolejne kilka dni. Postanowiłam więc sama do niego zadzwonić i zapytać, czy się obraził, a ten stwierdził, że nie miał po prostu czasu na rozmowy.  

Nie chcę się z nim rozstawać i staram się temu zapobiec, ale też nie chcę zostawiać matki i brata samych. Jeśli stanie się tak, że będę musiała wybierać między nim a moją rodziną, to wybiorę oczywiście rodzinę, bo ona jest dla mnie na pierwszym miejscu. Będę co prawda wtedy załamana, ponieważ utracę miłość, sle nigdy nie opuszczę najbliższych.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + 7 =

Mój ukochany chce, żebym się do niego wprowadziła, bo nie może beze mnie żyć