Po śmierci mojego taty wysłałam mamę na egzotyczne wakacje do Turcji. Za wszystko zapłaciłam, wykupiłam hotel z wyżywieniem, masaże i spa. Miała polecieć tam na miesiąc i wracać, a ona do mnie dzwoni i mówi, że chce zostać dłużej, bo poznała tutaj dobrego i uczciwego mężczyznę, który pracuje w hotelowej restauracji.
Nie wiem, co powiedzieć. Moja mama jest wdową od kilku miesięcy. Mój tata zmarł na raka, a mama nie potrafiła poradzić sobie z jego stratą. Przez ostatni czas była bardzo smutna i samotna. Nie mogłam na to patrzeć, chciałam jej pomóc w tym trudnym czasie, więc postanowiłam wysłać ją na wakacje. Myślałam, że zajmie swój umysł i zrelaksuje się po długim okresie żałoby.
Kupiłam bilety lotnicze i wykupiłam pobyt w pięknym hotelu z wyżywieniem, basenem i masażami. Chciałam, aby mama poczuła się wyjątkowo i zapomniała o swoich troskach. Nie chciałam, by tak pogardliwie potraktowała wspomnienie o naszym zmarłym tacie. Zaledwie kilka miesięcy temu została wdową, a już zdążyła pomyśleć o innym mężczyźnie?
Rozmawiam z mamą od kilku dni regularnie. Opowiada mi o swoim nowym przyjacielu. Mówi, że jest kucharzem w hotelowej restauracji, a ona codziennie korzysta z jego usług. Mówi też, że jest to człowiek z wielkim sercem i że dba o nią w każdy możliwy sposób i nigdy wcześniej nie poznała takiego mężczyzny, jak on. A tata? Przecież wypruwał sobie żyły, by mama miała wszystko, co potrzebne. Pracował na prawie dwa etaty, czasem nawet nie miał czasu zjeść porządnego obiadu. Jak mama mogła o tym zapomnieć tak szybko?
Mój brat oskarża mnie, że wszystkiemu jestem winna i niepotrzebnie mamę wysłałam na te wakacje. A przecież nie sądziłam, że dojdzie do czegoś takiego… Sądzę, że prędzej czy później mama wróci i pomysł ze ślubem z mężczyzną, którego zna zaledwie kilka tygodni, szybko minie – tak szybko, jak skończą się pieniądze… Ale mój brat nie może zrozumieć, że chciałam dobrze. Cierpię na pomysłach mamy, nie chciałam by kontakt z rodzeństwem zepsuł się tak mocno przez jej pomysły...






