W naszej firmie jest pewien mężczyzna, który pracuje tutaj już od ponad piętnastu lat. Ma na imię Krzysztof i w tej chwili awansował na szefa produkcji, dzięki czemu otrzymuje przyzwoitą pensję i niemałe premie uznaniowe. Nasz dyrektor na szczęście nie jest dusigroszem, dlatego potrafi docenić dobrego pracownika.
Niestety czasami osoby zajmujące się PR firmy zwracają Krzysztofowi uwagi na temat tego jak się prezentuje, ponieważ jego wygląd nie jest adekwatny do stanowiska, które piastuje. Cóż, naprawdę jest jedną z głównych osób tej firmy, a mimo tego chodzi ubrany w stare, przetarte spodnie oraz w pozaciąganych swetrach. Gdybym go nie znał to pomyślałbym, że jest po prostu zwykłym pracownikiem fizycznym w jakiejś fabryce. To bardzo dziwne, bo z taką pensją może sobie pozwolić na dobrej jakości rzeczy, ale mimo tego chodzi w jakiś schodzonych ubraniach.
Czasami mamy jakąś imprezę firmową, na której możemy się wszyscy spotkać, a atmosfera jest luźna i przyjemna. Na jednej z nich rozmawialiśmy z naszym kolegą z pracy i już nie wytrzymałem – musiałem go o to zapytać: „Przepraszam za tak osobiste pytanie, ale jestem tego niezwykle ciekawy. Tak dobrze zarabiasz, a mimo tego ubierasz się w te same zużyte rzeczy. Czy to Twój styl, czy masz może jakieś problemy?”. W odpowiedzi usłyszałem: „Z żoną dopiero od niedawna tak dobrze zarabiamy, udało się to nam dopiero po czterdziestce. Kiedyś ciągle musiałem dorabiać i liczyć się z każdym groszem, bo niestety z moim wykształceniem nie mogłem liczyć na za wiele. Z czasem sytuacja finansowa zaczęła się poprawiać, dostałem pracę w mojej firmie, żona także znalazła fajne zatrudnienie. Z małżoną już niczego nie potrzebujemy, wszystko mamy. Nasz syn ma 27 lat i niestety jeszcze nie planuje wziąć ślubu, ale dzięki nam ma już wszystko: kupiliśmy mu mieszkanie, samochód i opłaciliśmy mu studia. Nam dobrze jest, tak jak jest, naprawdę nie potrzebujemy więcej”.
Postanowiłem więc dowiedzieć się więcej o jego synu. Okazuje się, że w wieku 27 lat nigdzie jeszcze nie pracował, miał zaledwie krótki epizod w naszej firmie jako praktykant. Za to ma bardzo bogate życie w Internecie, można aż pozazdrościć. Kiedy wejdzie się na jego profil to można pomyśleć, że to biznesmen, który za granicą spędza więcej czasu niż w kraju. Tymczasem jego rodzice pracują ponad siły i odmawiają sobie przyjemności, aby zapewnić mu dobrobyt.
Pewnego razu postanowiłem znowu dyskretnie zapytać Krzysztofa czy uważa, że takie podejście do syna jest normalne i dobre? W końcu jest już dorosły i sam powinien być w stanie się utrzymać i jakoś ułożyć sobie życie. Tym bardziej, że pensji rodziców nie będzie do końca życia, bo przyjdzie też czas na emeryturę i wtedy nie będą mogli fundować synowi rozrywek.
Krzysztof spojrzał na mnie ze zdziwieniem i prawie natychmiast odpowiedział: „Syn w dzieciństwie praktycznie niczego nie miał. Nie mogliśmy z nim pojechać nawet na wakacje, przez dzieciak spędzał cały czas w domu, bez rozrywek, więc dopóki żyję, to będę o niego dbał i wynagradzał mu przeszłość”.
Nie miałem jednak na myśli tego, co Krzysztof. Uważam, że takie warunki potrafią bardziej uodpornić dziecko i przygotować do przyszłości – kiedy nie otrzymuje od razu wszystkiego wie, że na pewne rzeczy trzeba sobie zapracować. Kiedy z kolei próbuje się potem to dziecku wynagrodzić, można mu tym zrobić większą krzywdę niż przysługę. Osobiście od kiedy jestem pełnoletni sam o siebie dbam a ubóstwo, którego doświadczyłem w dzieciństwie sprawiło, że stałem się właśnie takim człowiekiem – pracowitym i wyrozumiałym. Rodzice nie zawsze będą w pobliżu i trzeba być w stanie utrzymać się na własną rękę.
