Ilona coraz częściej wracała od matki smutna i zdenerwowana. Wiele razy obiecywała sobie, że nie będzie brała do serca uwag mamy, ale nie potrafiła zapomnieć tych przepełnionych wyrzutami słów. Krystyna nie akceptowała wyborów córki, a Ilona nie umiała pogodzić się z tym, że jej matka nigdy się nie zmieni. Krystyna doskonale wiedziała jak zranić uczucia córki, choć nigdy nie robiła tego celowo. Od 10 lat powtarzała, że Ilona popełniła błąd rozwodząc się z Andrzejem i wychodząc za Tomasza.
– Kim właściwie jest dla ciebie ten człowiek? To zupełnie obca osoba i przez niego zaniedbujesz kontakt z własną matką – żaliła się Krystyna.
– Mamo, Tomasz to mój mąż, nie moja wina, że nie akceptujesz ślubu cywilnego.
Przykro mi, że nie mogłam stanąć po raz drugi przed ołtarzem, ale przecież wiesz dlaczego. Ciągle do tego wracasz, a nadal nie rozumiesz, że jestem dorosła i nie możesz decydować o moim życiu. – Ilona nie miała już argumentów, by trafić do matki.
– Takie przysięganie przed urzędnikiem nic nie znaczy, zobaczysz. Tomasz teraz jest, ale jutro może go nie być i zostaniesz sama.
Odkąd zmarł mąż Krystyny, zrobiła się nie do zniesienia. Wywoływała wyrzuty sumienia w jedynej córce, wypominając, że jej nie odwiedza tak często jak kiedyś. Ilona zajmowała się teraz dziećmi i chodziła do pracy, przez co nie miała czasu by przychodzić do mamy każdego dnia. Poza tym uwagi Krystyny nie zachęcały jej do odwiedzin, przykro było jej słuchać, że zawiodła matkę.
Podczas ostatniego spotkania Ilona nie wytrzymała i powiedziała do mamy coś, co trzymała głęboko w sercu od dawna:
– Nawet mnie nie chciałaś urodzić, a teraz śmiesz oceniać moje wybory? Nie zapominaj, że mam już 42 lata i nie muszę cię pytać o zdanie. – niemal natychmiast pożałowała swoich słów, ale było już za późno.
Krystyna otworzyła usta ze zdziwienia, ale słowa córki były prawdą, choć miała nadzieję, że nigdy się o tym nie dowie. Matka Ilony nie planowała mieć dzieci, więc kiedy odkryła, że jest w ciąży, próbowała zrobić wszystko, by jej nie donosić. Na wspomnienie tych wydarzeń popłynęły jej łzy i po chwili wyznała coś córce:
– Nie miałam dobrego wzorca, moja matka nie okazywała mi miłości. Praktycznie się mną nie interesowała, a ja bardzo cierpiałam. Nie chciałam skazywać nikogo na takie życie, dlatego nie chciałam dzieci. Ale los zdecydował za mnie i pokochałam cię nad wszystko, po prostu nie potrafię tego okazać. Chciałabym, żebyś była szczęśliwa.
Słowa matki zakłuły Ilonę i wywołały jeszcze większe poczucie winy.
Odkąd Ilona poznała powód zachowania matki, odrobinę lżej znosi jej uwagi, jednak wciąż boli ją, że Krystyna nie potrafi zaakceptować jej życiowych wyborów.
