Rodzice
Author Kinga JaworskaReading 4 minViews 2.4k.
Syn wraz z rodziną aktualnie nie mają gdzie mieszkać. Niestety, ale przez niesprawną instalację elektryczną, a także pęknięcie dwóch rur w łazience, ich mieszkanie wymagało poważnego remontu. Myśleli więc, że mogą zwrócić się do mnie z pomocą i tak też zrobili.
Widziałem, że nie mają dokąd pójść, dlatego pomyślałem, że na jakiś czas przecież mogą się u mnie zatrzymać. Byłem pewien, że sami zrobią wszystko, aby jak najszybciej uporać się z remontem i wrócić do siebie.
Mam wspaniałego syna, a moja synowa także nie należy do jakiś okropnych czy głupich, dlatego oboje zapewniali mnie, że dokładnie tak zamierzają zrobić i tuż po remoncie przeniosą się do siebie. Powtarzali też, że kiedy mieszka się z rodzicami, bywa, że dochodzi do różnych konfliktów, a oni chcą tego oczywiście uniknąć. Sam tak uważam, tym bardziej, że nasze style życia diametralnie się różnią. O ile jeszcze obecność mojego syna jest dla mnie naturalna, tak synowa jest mi wciąż dość obcą osobą, więc nie czuję się przy niej naturalnie. Bywa, że zasypiam przy włączonym telewizorze, co pewnie denerwuje synową, ale mnie z kolei irytują jej spotkania z przyjaciółkami, które zaprasza na kawę. Każdy z nas ma też swoje nawyki i wymagania dotyczące utrzymywania porządku w mieszkaniu, dlatego nieumyty talerz pozostawiony w zlewie może być już przyczyną złości. Właśnie takie drobnostki są w stanie zrujnować nawet najlepsze relacje rodzinne.
Oprócz tego nasze potrzeby żywieniowe także są inne, dlatego potrzebne są dwa różne obiady, co w małej kuchni stanowi problem. Bywa też, że gdy przychodzą do kogoś z nas goście, brakuje przy posiadówce jedzenia i wtedy podbiera się je z nieswojej półki, co nie jest zbyt eleganckie.
Budzimy się o innych porach, tak samo, jak o różnych godzinach kładziemy się spać, a to także jest problemem, bo kiedy ja śpię, oni muszą chodzić na palcach bądź na odwrót. Mnie niestety zdarza się zapomnieć, że muszę być cicho, przez co zdarza mi się nieświadomie obudzić syna i synową. Kiedy im się to zdarzy, potem chodzę cały dzień zły przez niewyspanie. Czasami wystarczy jakaś bzdura, żeby wybuchła awantura.
Nie chcę też oceniać życia mojego syna i synowej, niech żyją tak, jak chcą. Niestety, kiedy żyję z nimi pod jednym dachem, czasami mam ochotę im coś wypomnieć, ponieważ ja przecież zrobiłbym coś inaczej albo według mnie wiem lepiej. Kiedy żyje się z dziećmi na odległość, łatwiej jest się nie wtrącać i zachować swoje zdanie dla siebie.
Najważniejsze jest chyba to, że chcę czuć się u siebie cudownie i decydować o tym, co kiedy chcę robić, mając tym samym więcej czasu dla siebie!
Share on Facebook