Nie mogę zrozumieć swojego syna. Ma 24 lata i wszystko, co potrzebne do życia dostaje ode mnie. Po co mu dziewczyna? Powinien zrozumieć, że matka jest najważniejsza!

Od śmierci męża sama zajmowałam się synem. I chociaż nie był już małym dzieckiem, dla mnie cały czas był za młody, by rozpoczynać życie bez matki. Zresztą, po co miałby to robić? Piorę mu, gotuję, sprzątam, budzę rano do pracy, zapewniam dosłownie wszystkie wygody. Jednak kilka tygodni temu zauważyłam, że zachowanie syna się zmieniło. Zaczął częściej wychodzić z domu, znikał na całe wieczory a jeżeli był w domu, siedział zamknięty w swoim pokoju. Zaczęłam się martwić, że wdał się w jakieś kłopoty. Problemy w pracy? Konflikt z rówieśnikami? Nie miałam pojęcia. Na moje pytania odpowiadał zdawkowo, żebym się nie martwiła, bo wszystko jest ok.

Synu, zdajesz sobie sprawę, że mamy tylko siebie? Kiedy tak znikasz czuję się bardzo samotna. Nie mam się do kogo odezwać wieczorami, mam wrażenie, że się ode mnie odcinasz… – moje oczy zaczęły się wypełniać łzami.

– Mamo, spotykam się z kolegami, żeby pograć na konsoli. Jeżeli rzeczywiście czujesz się taka samotna, to postaram się robić to trochę rzadziej.

Szczerze mówiąc nie przekonał mnie tymi wyjaśnieniami, czułam, że coś przede mną ukrywa.

Sprawa martwiła mnie do tego stopnia, że postanowiłam zwierzyć się sąsiadce.

– Cóż…chłopak jest przystojny, niegłupi, wygląda na poważnego faceta. Pewnie w końcu znalazł sobie jakąś dziewczynę!

Kamil i dziewczyna?! Nie, w to uwierzyć nie mogę. Po co mu dziewczyna? Przecież robię dla niego wszystko! I ciągle jest za młody na związek! Ma jeszcze dużo czasu na takie rzeczy.
Jednak sąsiadka zasiała we mnie ziarno niepokoju. Zaczęłam jeszcze uważniej obserwować zachowanie Kamila. Potrafiłam wyjść za nim i siedząc na ławce przed klatką obserwować w jakim kierunku idzie. Czasami posuwałam się jeszcze dalej i śledziłam go po mieście, sprawdzając z kim się spotyka i gdzie. Kiedy znikał mi z oczu, wracałam do domu.
Kamil zaczął chodzić na siłownię, bardziej dbać o wygląd, weekendowe wieczory przedłużały się coraz częściej do rana, podobno w wyniku kolejnych imprez okolicznościowych.

– Synu, nie możesz tak mnie zostawiać w domu bez żadnej informacji. Musisz mi mówić gdzie jesteś i o której wrócisz, bo ja się tu zamartwiam!

Widziałam, że synowi zrobiło się trochę głupio, że tak traktuje matkę. A ja wzięłam się na nowy sposób. Kiedy tylko mijało trochę czasu od jego wyjścia, dzwoniłam i udawałam, że źle się czuję. Nie miał wyjścia i wracał do domu. W końcu i to przestało działać.

– Mamo! Nie rób z siebie ofiary. Zawsze, gdy wracam do domu, czujesz się dobrze! Kładź się spać i nie czekaj na mnie. Jestem już dorosły i mam prawo spędzić trochę czasu bez matki!

Nie miał pojęcia, jak bardzo zraniły mnie jego słowa. Nie odzywałam się do niego przez trzy dni!
Nasze relacje w końcu wróciły do normy, chociaż syn nadal nie mówił mi prawdy. W końcu, po kilku miesiącach, oświadczył:

– Mamo, spotykam się z dziewczyną. Nie zamierzam cię więcej okłamywać ani tłumaczyć się z czasu spędzonego poza domem. Jesteś dla mnie najważniejszą kobietą na świecie i bardzo cię kocham, jednak z Moniką chcę zbudować wspólną przyszłość. Chcę się z nią spotykać, razem spędzać czas, jeść posiłki a wkrótce może także razem zamieszkać…

– Co ty wygadujesz ?! – nie mogłam już tego słuchać. – Po co ci Monika? Po co masz z nią mieszkać? Źle ci z matką? – wybuchłam zalewając się przy okazji łzami..

– Jezu, mamo…nie możesz ciągle trzymać mnie na smyczy. Jestem dorosły i chcę żyć swoim życiem! – powiedział i wyszedł z domu.

Co się dzieje z tymi dziećmi? Co znowu zrobiłam źle? Syn robi mi to samo, co wcześniej zrobiła jego starsza siostra.
Kiedy syn wrócił tego wieczora do domu, miałam nadzieję, że mnie przeprosi i oświadczy, że z Moniką koniec. Niestety. Powiedział, że mnie kocha i potrzebuje ale teraz doskonale rozumie swoją siostrę, którą oskarżałam o to, że mnie skrzywdziła, bo postanowiła wieść swoje życie po swojemu. Powiedział, że próbuję rządzić każdym, izoluję bliskich od świata i wszystko musi się dziać na moich warunkach. Zarzucił mi, że jego ojciec nigdy nie miał żadnych przyjaciół i nigdzie nie mógł sam wychodzić. I że on nie ma zamiaru tak skończyć.

– Mamo, musisz się pogodzić z faktem, że jestem już dorosły i sam umiem się sobą zająć!

Ale jak ja mam się z tym pogodzić? Przecież on jest jeszcze dzieckiem!

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × dwa =

Nie mogę zrozumieć swojego syna. Ma 24 lata i wszystko, co potrzebne do życia dostaje ode mnie. Po co mu dziewczyna? Powinien zrozumieć, że matka jest najważniejsza!