Nie można kupić miłości.

Każde dziecko w dzieciństwie marzy o szczęśliwym domu, w którym mieszka z kochającymi rodzicami. O wspólnie spędzonym czasie, wypełnionym śmiechem i miłością. Jednak takie życie wiodą chyba tylko ludzie z reklam, prawdziwe wygląda zupełnie inaczej.

Realne życie dla dużej części dzieci jest bardziej surowe. Odrzucenie przez jednego albo przez oboje rodziców, maltretowanie, przemoc psychiczna, ewentualnie przykre zrządzenia losu, jakim jest śmierć rodziców. Dzieci trafiają do domów dziecka, gdzie w dzień z nadzieją czekają aż ktoś je adoptuje, nocą natomiast płaczą z rozpaczy i tęsknoty. Dzieci tracą radość życia i wyrastają na ludzi pełnych smutku. Podobny los spotkał i mnie.

Nie spotkały mnie co prawda te najgorsze nieszczęścia, nie byłam bita, nie wylądowałam w sierocińcu. Mój ojciec odszedł, kiedy byłam bardzo mała. Po prostu wyszedł z domu i już nie wrócił. podobno powiedział matce, że mnie nie chce. Po tym wydarzeniu matka przestała zwracać na mnie uwagę, zostawiła mnie samą sobie a sama zatraciła się w świecie kochanków.

Pamiętam, że kiedy byłam mała, w naszym domu co miesiąc pojawiał się jakiś nowy mężczyzna. Żaden nie mieszkał z nami długo, lecz przez ten czas matka całkowicie ich utrzymywała. Nie miała czasu ani ochoty, by okazać mi jakąkolwiek czułość, te sprawy były zarezerwowane dla coraz to nowych facetów.

Zaraz po ukończeniu szkoły średniej poszłam na studia i wyprowadziłam się z domu. Miałam już dosyć zachowania matki i tego, jak mnie traktowała. Studia ukończyłam z wyróżnieniem, dzięki czemu udało mi się znaleźć dobrze płatną pracę. Można powiedzieć, że udało mi się dobrze wystartować w życie. I wtedy nagle matka przypomniała sobie o moim istnieniu. Moje powiększające się konto bankowe sprawiło, że matka doszła do wniosku, iż bardzo mnie kocha. Przychodziła i czekała aż dam jej kilka stówek. A ja dawałam. Nie było mi żal pieniędzy, cieszyłam się, że do mnie przychodzi.

W końcu jednak przesadziła. Stwierdziła, że jej, jako matce, należy się comiesięczna wypłata ode mnie. Poczułam się mocno urażona. Dotarło do mnie, że jestem dla niej tylko portfelem, że “kocha” mnie tylko wtedy, gdy dostaje ode mnie kasę. Choć było to dla mnie bardzo bolesne, zerwałam całkowicie kontakt z mamą. I chociaż teraz czuję się jak sierota, to doszłam do wniosku, że ta kobieta nie zasługuje na moją miłość i szacunek. Nie można kupić czyjejś miłości.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × dwa =

Nie można kupić miłości.