Mam dorosłego syna i córkę, których wraz z mężem wykształciłam, pomogłam kupić dom, opiekowałam się wnukami. Teraz mieszkam sama, mój mąż zmarł pięć lat temu. Moja emerytura jest niewielka, ledwo mogę sobie pozwolić na wszystkie niezbędne rzeczy, a czasami, gdy kupuję ubrania, dosłownie oszczędzam na jedzeniu. Moje dzieci doskonale wiedzą, jaka jest moja emerytura, ale nigdy nie zaoferowali mi pomocy.
Lekko podpowiedziałam im, aby może pomogli mi czasem zapłacić połowę pieniędzy za mieszkanie, skoro i tak któreś z moich dzieci je odziedziczy. Syn udał, że nie rozumie aluzji, a córka powiedziała, że nie ma pieniędzy. Jak mogę w to uwierzyć, skoro co roku wyjeżdżają z rodzinami za granicę, mają drogie samochody. Ludzie jeżdżą tańszymi autami i chociaż nie muszą płacić za części do nich takich kwot.
Moja córka lubi kupować co miesiąc nowe ubrania, rozpieszcza wnuczkę pieniędzmi, a na kieszonkowe daje jej więcej niż wynosi moja emerytura. O synu milczę, wszyscy mamy o nim złe zdanie, a gdyby nawet chciał pomóc, to ona, znaczy jego kobieta mu na to nie pozwala. Kiedy moja sąsiadka mówi mi, że jej dzieci płacą jej czynsz, kupują jej artykuły spożywcze i od kilku lat zabierają ją nad morze, czuję się smutna, bo ja pomagałam swoim dzieciom tak samo jak ona. Kiedyś pożyczałam od niej pieniądze, nie wiem, nie mam ich nawet z czego oddać.
Pamiętam, jak rodzice pomagali nam w każdy możliwy sposób, ale my im dziękowaliśmy, nigdy nie szliśmy do nich z pustymi rękami, kupowaliśmy opał do domu, a później za własne pieniądze gaz. Nikt nam nie podpowiadał, wiedzieliśmy, czego potrzebują, a ja chyba nie potrafiłam sobie właściwie wychować moich dzieci.
Zaoszczędziłabym trochę pieniędzy i zamieszkała z córką przez rok lub dwa, ale boję się jej o tym powiedzieć. Boję się jej o tym powiedzieć, boję się, że nie pozwolą mi z nimi zamieszkać. Nie wiem, jak inni emeryci żyją ze swoich emerytur, ale ja nie umiem, nawet kiedy jestem bardzo oszczędna. Za życia mojego męża, nawet po przejściu na emeryturę, on nadal pracował, ale wszystko oddawaliśmy dzieciom, żeby zaoszczędzili trochę, teraz mąż bardzo by mi się przydał.






