,,Chcę odzyskać moje pieniądze! Oddaj mieszkanie!”
Powiedziałam synowi, żeby oddał mi pieniądze, które dałam im na podróż poślubną i żeby opuścił moje mieszkanie. Jeśli to co się dowiedziałam jest prawdą, to ja już nie będę uprzejma! – Westchnęła.
– Basia, dlaczego go tak karzesz? Może on nie jest niczemu winny? Pewnie opowiadają kłamstwa.
– Dzięki temu poczuję się lepiej. Poza tym, wydaje mi się, że małżeństwo mojego syna i tak nie przetrwa długo.
Basia ma 52 lata. Kilka miesięcy temu jej najstarszy syn ożenił się. Kobieta samotnie wychowywała dzieci, bo rozwiodła się z pierwszym mężem, który zmarł dwa lata temu z powodu choroby.
Dla każdego syna przygotowała mieszkanie, jedno odziedziczyła po zmarłym mężu, a drugie po rodzicach. Kobieta nie spieszyła się z przepisywaniem mieszkań, bo uważała to za zwykłą formalność. A kiedy dowiedziała się, że jej syn myśli o ślubie, powiedziała:
– No to trzeba pójść do notariusza i przepisać ci mieszkanie. Nie zrobimy dużego wesela, ale dam ci pieniądze na wyjazd z żoną, to przynajmniej zapadnie wam w pamięć.
Syn zgodził się z sugestią matki, ale synowa i jej rodzice zaczęli się oburzać. Jak każda dziewczyna marzy o ślubie i białej sukni. Ale Basia nie rozumiała, dlaczego musi robić wesele dla całego świata tylko po to, by wirować w sukni. „Wystarczy, że zrobisz sesję zdjęciową i usiądziesz w gronie rodzinnym, to synowa będzie przecież mogła ubrać suknię ślubną.” – Mówiła do syna.
Syn powiedział mamie, że on i jego żona wykupili już wycieczkę, zaczęli się także powoli wprowadzać do rodzinnego gniazda i zaczęli się w nim zadomawiać. Pojechali na wakacje i wtedy kobieta dowiedziała się, że jej syn wziął tam ślub, byli tam ich przyjaciele i wszyscy bliscy ze strony panny młodej. Nie było tam więc tylko matki i jej najmłodszego syna.
– Cóż, sama powiedziałaś, że jesteś przeciwna ślubowi, poza tym płacili za to rodzice Julii. To oni zdecydowali, kogo zaprosić, a po mojej stronie było tylko kilku przyjaciół. – Odpowiedział syn.
Kobieta była tak urażona, że płakała całą noc, nie spodziewała się tego po swoim synu. Okazuje się, że zaprosił swoich przyjaciół, ale matka i brat nie byli godni zaproszenia, na swoje usprawiedliwienie syn ciągle przypominał matce, kto zapłacił za przyjęcie i to nie powstrzymało go przed wprowadzeniem się do mieszkania matki i wykorzystaniem jej pieniędzy na wakacje! Jego teściowie nie dali im prezentu, bo ślub był ich prezentem.
„Powinnam zainwestować w ślub, więc to zrobiłam! Nasza córka, to nasze jedyne dziecko, chciała białą suknię, gości i restaurację. Dlaczego mielibyśmy jej tego odmówić? Jeśli nie potrafisz myśleć o własnym synu, nie zawracaj głowy innym!” – Krzyczała do Basi mama synowej.
Zażądała od syna zwrotu pieniędzy wydanych na wyjazd i wyprowadzenia się z jej mieszkania. Skoro ożenił się bez matki, to sam będzie teraz kupował mieszkanie. Matka uznała to za zdradę, bo syn zrobił wszystko po cichu, żeby matka się nie dowiedziała, a ona biedna nie spodziewała się tak podłego czynu po swoim najstarszym synu.
Nowożeńcy są zszokowani, bo nie mają pieniędzy i nie stać ich na wynajem, bo żona syna jeszcze studiuje. Sam nie zarabia wystarczająco dużo, by opłacić wynajem, bądź wziąć kredyt. Basia nie zamierza jednak zmieniać swojej decyzji, nie ma już odwrotu.
Młodszy syn również obraził się na brata, a teściowie syna dzwonili do Basi, przepraszając ją. Stwierdzili, że to ich inicjatywa i nie ma potrzeby karać za to ich córki i zięcia.
„Skoro mimo wszystko zdecydowali się na ślub, to dlaczego mi nie powiedzieli?” – Myśli nad tym Basia.
Kobieta rozumie, że nie odzyska swoich pieniędzy, ale mogła syna ukarać wyprowadzeniem się z mieszkania, na całe szczęście nie przepisała go jeszcze na syna.
