Pamiętaj, kochanie – szepnęła Cyganka -nikomu i nigdy nie pozwól sobą rządzić. To twoje życie i tylko ty decydujesz, jak je przeżyć. Lepiej coś zrobić i żałować, niż żałować tego, czego nie zrobiłaś.
Daria powoli szła alejką w parku. Pod jej stopami szeleściły opadłe liście. Wydawało się, że powinna się cieszyć, lecz narastał w niej niepokój i rozlewał się po całej jej duszy. Najbliższa ławka była pusta, więc Daria przykucnęła na niej ostrożnie i spojrzała w zamyśleniu na rękę z pierścionkiem.
– Coś ty, kochanie, nie jesteś szczęśliwa. Oświadczył się, trzeba się cieszyć.
Daria z zaskoczenia drgnęła i podniosła wzrok. Naprzeciwko niej stała dość młoda Cyganka i uśmiechała się. Dziewczyna rozejrzała się lecz w pobliżu nikogo więcej nie było. Trochę się wystraszyła, gdy Cyganka bezceremonialnie usiadła obok niej.
– Nie bój się, nie będę prosić o pieniądze – zaśmiała się Cyganka – byłam na targu, wracam tędy do domu. Zauważyłam, że siedzisz tutaj sama i wyglądasz tak ponuro. Nie sądziłam, że po oświadczynach można tak wyglądać.
– Skąd wiesz, że wychodzę za mąż? zdziwiła się Daria.
— Oj, to proste – machnęła ręką Cyganka. – pierścionek na palcu jest nowy. Błyszczy jeszcze, więc niedawno go dostałaś. A pierścionek jest zwykle dawany, gdy ktoś się oświadcza. Jesteś smutna, a więc na rozdrożu. Zabrałaś pierścionek, ale nie wiesz czy chcesz wyjść za mąż. Jeszcze się nie zdecydowałaś. Twarz jest niespokojna od myśli, ponieważ nie umiesz podjąć decyzji. Z pewnością mogłabym wcisnąć ci różnego rodzaju bzdury, zarobić pieniądze, ale nie mam na to ochoty. Jesteś dobrym człowiekiem a takiego grzechem.jest oszukać.
– Wcale nie jestem dobra – obruszyła się Daria – po prostu.chcę postąpić dobrze ale nie wiem co mam zrobić.
– Porozmawiaj ze mną o tym. Może kiedy będziesz mówić decyzja przyjdzie sama. Spotkałyśmy się i rozstaniemy. Nigdy więcej się nie zobaczymy. Nie ma się czego wstydzić – zaproponowała kobieta.
Daria pomyślała chwilę, a potem westchnęła ciężko.
– Znam Kamila od dzieciństwa. Nasi rodzice się przyjaźnią od najmłodszych lat. Chodziliśmy razem do szkoły, kiedy dorastaliśmy, zaczęliśmy się spotykać. Od dawna żartobliwie nazywano nas panną młodą i panem młodym. – Daria zaczęła swoją historię. – Jest bardzo miły i szczery. Wiedzieliśmy, że jak tylko skończymy studia, weźmiemy ślub. Nasi rodzice zapewnili nam mieszkanie.
– Co w tym złego? – przerwała jej Cyganka.
– Nic złego i nic dobrego – westchnęła Daria – Przez cały ten czas nikogo nie interesowały moje pragnienia i myśli. Wszyscy już za mnie zdecydowali. I to nawet nie podlega dyskusji. Wczoraj Kamil dał mi pierścionek i się oświadczył. Nawet nie zapytano mnie, czy się zgadzam, czy nie. Wszyscy natychmiast rzucili się, aby mi pogratulować. Zaczęliśmy rozmawiać o ślubie. Siedzę.teraz, patrzę na to wszystko i nie czuję żadnej radości, tylko pustkę. Czuję, że stoję na rozdrożu.
– Podoba Ci się? – spytała Cyganka.
– Pewnie – wzruszyła ramionami Daria. – jesteśmy razem od tak dawna. Przyzwyczałam się do niego.
– Mnie też nie pytano o zdanie. Rodzice bez mojej wiedzy wyrazili zgodę na ślub i wydali mnie za mąż – westchnęła kobieta – bardzo lubiłam wtedy jednego chłopca. Nie chciałam wychodzić za innego. Tęskniłam. Teraz mamy z mężem troje dzieci.
– Jak sobie z tym poradziliście? – Spytała Daria.
– Dałam radę – zaśmiała się Cyganka -początkowo nie kochałam męża, później się przyzwyczaiłam. A teraz nie wyobrażam sobie życia bez niego. Bardzo mnie kocha. Jego miłość mnie rozgrzewa. Chociaż, szczerze mówiąc, czasami myślę, jak wyglądałoby moje życie bez niego. Chciałam się uczyć, marzyłam o zostaniu lekarzem lub pielęgniarką. Ojciec był jednak przeciwny, mąż też. Po co teraz o tym myśleć? Wszystko stało się tak, jak powinno być.
Kobieta westchnęła.
— Wiesz, kochanie – Cyganka spojrzała uważnie na Darię. – Jeśli chcesz mieć dziecko z tym mężczyzną, śmiało wyjdź za niego za mąż. A jeśli nie chcesz, nie rujnuj życia ani jemu, ani sobie. – Potem szybko przerwała rozmowę.
– Tak długo siedziałam z Tobą, zapłać mi teraz.
Daria była zdezorientowana i sięgnęła do torby po portfel. Cyganka się roześmiała. Jej czarne, sympatyczne oczy błyszczały z rozbawienia.
– Nie bój się. – przez śmiech wykrzyknęła – żartowałam. Podaj mi rękę.
Daria posłusznie wyciągnęła dłoń do kobiety. Cyganka Wzięła jej rękę i spojrzała dziewczynie w oczy.
– Pamiętaj, kochanie – szepnęła – nikomu i nigdy nie pozwól sobą rządzić. To twoje życie i tylko Ty decydujesz, jak je przeżyć. Lepiej coś zrobić i żałować, niż żałować tego, czego się nie zrobiło. Popełnisz błędy, ale będą to tylko twoje błędy. Zrozumiałaś mnie?
Daria skinęła głową.
— I jeszcze jedno – kobieta znów się uśmiechnęła – nie warto rozmawiać z nieznajomymi. Zwłaszcza z nami. Bo możesz stracić pieniądze.
Po tych słowach Cyganka znów się roześmiała. Poprawiła chustę na głowie, machnęła ręką i szybko ruszyła alejką w kierunku wyjścia z parku.
Daria siedziała jak zaczarowana. Po odzyskaniu przytomności sapnęła i szybko zajrzała do torby. Wszystko było na miejscu. Wyjęła telefon i zadzwoniła do Kamila.
– Kochanie- mruknęła cicho do słuchawki Daria- wybacz mi, nie wyjdę za ciebie. Nie chcę urodzić twojego dziecka. Wybacz mi.






