„Po co chcesz schudnąć? Dobrego człowieka musi być dużo!” – powiedziała koleżanka z pracy będąca “przy kości”.

Po świątecznym objadaniu się spojrzałam na siebie w lustrze, a potem sprawdziłam ile ważę i byłam przerażona – musiałam schudnąć i to pilnie! 

Jeśli wierzyć wadze to mam kilkanaście nadprogramowych kilogramów, z którymi postanowiłam walczyć.

Nie mogę nazwać się osobą bardzo grubą, ale przy średnim wzroście 164 cm waga pokazała prawie 75 kg, więc mam już nadwagę. Poza tym ciało przestało wyglądać atrakcyjnie. Niestety, święta dodały mi nie tylko kilogramów, ale także problemów zdrowotnych.

Plecy i kolana zaczęły o przypominać boląc, a ciśnienie niespodziewanie wzrasta i sprawia, że czuję się potwornie.

Zauważając wszystkie te minusy postanowiłam schudnąć.

Zaczęłam niekonwencjonalnie, bo nie od poniedziałku, a od niedzieli. Na początek przygotowałem dietetyczny obiad, pozostawiając jego część na następny dzień, aby zabrać go ze sobą i zjeść w pracy podczas przerwy. Na szczęście mamy kuchenkę mikrofalową do podgrzewania, więc nie będzie to stanowić żadnego problemu.

W porze obiadowej zaczęłam więc podgrzewać swój posiłek. Kolegom i koleżankom z pracy natychmiast powiedziałam, że jestem na diecie aby nie oferowali mi żadnych ciasteczek czy innych słodkości do herbaty. Na szczęście potraktowali mnie ze zrozumieniem.

Na obiad miałam kaszę, gotowanego na parze kurczaka, a na deser mandarynki. 

Koleżanka z innego działu wpadła do nas w porze obiadowej. W naszej mikrofali czasami podgrzewa pizzę lub kanapki, które przynosi na obiad.

Ta koleżanka jest kobietą “przy kości” – waży ponad 100 kg.

Na stole dziewczyny położyły swoje smakołyki: ciasteczka, słodycze, bułki. To nasz zwyczaj, że każda z nas przynosi coś do kawy czy herbaty, aby podzielić się ze wszystkimi. 

W oczekiwaniu na swój podgrzewany obiad, koleżanka z innego działu usiadła przy naszym stole i zaczęła jeść cukierki. Zauważywszy zawartość moich pojemników zapytała:

– Jesteś na diecie?

– Tak, postanowiłam zrzucić trochę kilogramów.

– Co Ty znowu wymyśliłaś?! Z czego Ty chcesz chudnąć, skoro u Ciebie to sama skóra i kości. Jak ktoś jest dobrą osobą, to musi go być dużo. Słyszałaś to powiedzenie, prawda? Spójrz na mnie – może i jestem przy tuszy, ale nie choruję i jestem szczęśliwa. Kawalerom też podoba mi się moja figura, często ją chwalą. Myślałam kiedyś, że głodówka mi pomoże, ale już się tym nie przejmuję i nie zamierzam robić takich bzdurnych rzeczy. Dobra dziewczyny, wracam już do pracy. A Ty skończ z tą dietą, naprawdę!

Z koleżankami podśmiechiwałyśmy się z tyrady tej dziewczyny i kontynuowałyśmy obiad.

Nie podoba mi się pomysł, aby tyć i być grubszą oraz taki, że miałabym szukać tylko wśród tych mężczyzn, którzy gustują w kobietach przy kości. Ja chcę schudnąć przede wszystkim po to, aby czuć się komfortowo we własnym ciele.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście + 12 =

„Po co chcesz schudnąć? Dobrego człowieka musi być dużo!” – powiedziała koleżanka z pracy będąca “przy kości”.