Mam na imię Anna i mam dwadzieścia siedem lat. Tak się złożyło, że nie byłam w związku aż do dwudziestego piątego roku życia. Nie wiem dlaczego, ale mężczyźni w ogóle mnie nie pociągali, nie mogłam znaleźć swojej drugiej połówki.
Oczywiście, przygnębiało mnie to, że wszystkie moje przyjaciółki miały mężów i dzieci, a ja nigdy nie spotkałam tego jedynego. Przez długi czas starałam się nie zaprzątać sobie głowy tymi myślami, ponieważ ogólnie byłam szczęśliwa, kochałam swoją pracę, hobby, przyjaciół, podróże. Często silniejsza płeć wykazywała zainteresowanie moją osobą, ale ja odrzucałam każdego z nich.
Kiedyś moja bliska przyjaciółka, zaprosiła mnie na swoje przyjęcie urodzinowe, gdzie wśród gości zobaczyłam jego, Piotra. Kiedy go poznałam, od razu poczułam, że jest dla mnie inny, niż tamci mężczyźni. Na szczęście Piotrek też mnie polubił, mimo że byłam od niego starsza o pięć lat. Rozmawialiśmy przez cały czas trwania imprezy, a pod koniec wieczoru wymieniliśmy się numerami telefonów.
Piotr dzwonił do mnie, zapraszał mnie na randki, wysyłał mi kwiaty kurierem, krótko mówiąc, zaczęliśmy rozwijać romantyczną relację. Byłam szalenie zadowolona z inicjatywy człowieka, na którym mi zależało. Mój świat dosłownie wywrócił się do góry nogami, ponieważ wcześniej tego nie doświadczyłam.
Po sześciu miesiącach naszego związku, Piotrek oświadczył mi się, a miesiąc później wzięliśmy ślub. Byłam wniebowzięta i nie obchodziła mnie różnica wieku.
Potem wszystko potoczyło się równie szybko, spodziewaliśmy się dziecka. Mój mąż i ja urodziliśmy pięknego chłopca. Po pewnym czasie zaczęliśmy się kłócić i nasze relacje uległy pogorszeniu. Nie chciałam przyjąć do wiadomości prawdy, że Piotrek jeszcze nie dorósł i nie był wystarczająco dojrzały, aby zostać ojcem, a nawet się ożenić. Mój mąż zachowywał się, jak maltretowane dziecko.
To nie była łatwa decyzja, ale rozwiedliśmy się. Nie można zakładać rodziny z niedojrzałym mężczyzną.
