„Pracuję, dlatego nie muszę niczego robić w domu” – przesłanie dla matek i żon

Często na forach i na portalach społecznościowych można zobaczyć dyskusje mężczyzn na temat kobiecych obowiązków. Towarzyszą temu zwykle podobne do tego zwroty: „Czym ona niby się zmęczyła! Siedzi tylko z dzieckiem w domu i nic nie robi, a ja pracuję!”.

Wcześniej nie zwracałem uwagi na takie rzeczy, dopóki na świat nie przyszło moje dziecko. Potem słysząc coś takiego byłem urażony znieważaniem i umniejszaniem obowiązków płci pięknej – rodzą nam dzieci, wychowują je, opiekują się nimi, poza tym zajmują się nami, gotowaniem oraz praniem w czasie, gdy ich małżonkowie pracują. Nie bagatelizuję zasług pracujących ojców, ale chcę wesprzeć matki, które uważa się za leniwe oraz stwierdza, że ich praca w domu jest niewiele warta.

Teraz takie argumenty jak te już nie zadziałają: „wcześniej kobiety rodziły na polach, a potem wstawały i na nich pracowały” lub ” co jest takiego trudnego w gotowaniu – wrzuca się wszystko do garnka i gotowe!” oraz „co to niby za sprzątanie? Jest odkurzacz jest, pralka… to samo się odkurza i pierze! Teraz wszystkie stały się takie delikatne, a wcześniej jakoś udawało im się zdążyć ze wszystkim i nie narzekały”.

Kiedyś też tak myślałem, ale raz sam zostałem z dwumiesięcznym synem na cały dzień. Teraz mogę więc z przekonaniem powiedzieć, że sprzątanie, pranie lub gotowanie obiadu podczas snu dziecka jest… bardzo trudne.

Zwłaszcza jeśli dziecko jest silnie przywiązane do matki i budzi się przez jakikolwiek szelest, z powodu choroby lub jeśli jest po prostu marudne.

Z zewnątrz wszystko wydaje się proste. Zmienić pieluchę, ugotować kaszkę, nakarmić i położyć spać. Nie jest to jednak zabawka, którą można odłożyć na bok, kiedy się nam znudzi. Dziecko zajmuje tak naprawdę cały wolny czas.

Często zdarza mi się również słyszeć takie wypowiedzi od mężczyzn: „pracuję i zarabiam – to są moje obowiązki. Dlatego w domu nic nie zamierzam robić, to żona musi wykonywać wszystkie obowiązki domowe”.

Nie zamierzam nikogo pouczać, bo czasami to i tak niewiele zmieni. Wśród tych, którzy przeczytają ten artykuł na pewno znajdą się tacy, którzy są małżeństwem od ponad dekady. Będą nawet tacy, którzy wkrótce zostaną dziadkami, ale może dzięki temu co napisałem zmienią trochę myślenie. Szczególnie piszę to do tych, którzy uważają, że jeśli pracują, to już niczego innego nie muszą robić. Podam nawet na to dobry przykład, porównując życie rodzinne do kupna domku letniskowego.

Kupiłeś działkę, posadziłeś na niej coś. Wydaje się, że wszystko zaczyna rosnąć, zbiory będą duże. Potem nagle przychodzi olśnienie i stwierdzasz – „kupiłem domek, więc nie muszę się troszczyć o resztę”. Następnie działka stopniowo zaczyna zamieniać się w pole chwastów i staje się dla Ciebie miejscem, któremu musisz poświęcić dużo więcej czasu i energii, w dodatku zajmowanie się nią nie przynosi już ani trochę przyjemności.

Być może takie porównanie rodziny z domkiem letniskowym jest złe, ale te dwie rzeczy wciąż mają ze sobą coś wspólnego – trzeba o nie dbać przez cały czas.

Jeśli dwie osoby są zaangażowane w zajmowanie się działką i domkiem letniskowym oraz obie wkładają w to wiele wysiłku, to wówczas wszystko zamienia się w piękny ogród. Nadal będę momenty, kiedy będziesz się denerwował i będzie ciężko, ale cel będzie tego warty.

Z rodziną jest tak samo. Młode matki też mogą się męczyć, ponieważ nie są robotami. Dlaczego im nie pomóc? Jeśli będziesz doceniał i pomagał swojej żonie to uwierz – Twój związek zmieni się na lepsze.

Wniosek jest następujący: harmonia w rodzinie i sytuacja w domu zależą od dwóch osób, a nie tylko od jednej.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 + 7 =

„Pracuję, dlatego nie muszę niczego robić w domu” – przesłanie dla matek i żon