Rodzice
Author Kinga JaworskaReading 4 minViews 923
– Idź sobie, o takich to możesz sobie tylko pomarzyć, biedaczko! – pulchna dziewczynka drażniła się z Wiktorią, trzymając w rękach nową lalkę.
– A Ty jesteś gruba! Grubasko! – krzyknęła Wiktoria, a jej oczy napełniły się łzami.
– Mówisz tak tylko, bo Cię tyłek z zazdrości boli. U mnie w domu jest pełna lodówka jedzenia, A Ty i Twój dziadek jecie ciągle tylko chleb z pasztetem – zaśmiała się okrutnie dziewczynka.
To tak bardzo obraziło Wiktorię, że aż przeszedł ją dreszcz. To była prawda – była wychowywana przez swojego dziadka. Żyli tylko z jego marnej emerytury, z której ledwo starczało im na życie. Staruszek nie miał już sił, żeby chodzić do pracy i coś dodatkowo zarobić, dodatkowo jego zdrowie fizyczne było w coraz gorszym stanie. Musiał jednak jakoś sobie radzić, bo wiedział, że kiedy jego zabraknie, Wiktoria zostanie sama i wyląduje w domu dziecka.
– Kiedy dziadek Ci umrze, wylądujesz w bidulu i wtedy dopiero będzie Ci wesoło! – pulchna dziewczynka nadal dokuczała Wiktorii.
– Kto Ci tak powiedział? – zdziwiła się.
– Moja mama, a ja jej wierzę, bo ona nigdy nie kłamie.
Wiktoria chwyciła za starą lalkę i pobiegła do domu. Była tak przerażona, że po przekroczeniu progu mieszkania od razu zaczęła się przytulać do dziadka.
– Dziadku, proszę, żyj! – wybuchnęła płaczem w jego ramionach.
– Co się stało kochanie, czemu płaczesz? – zakaszlał staruszek.
– Koleżanka powiedziała mi, że umrzesz i trafię do domu dziecka.
– Nieprawda, nie słuchaj jej. Kochanie, muszę się położyć, bo źle się czuję.
Wiktoria rozumiała, że stan jej dziadka pogarszał się z każdym dniem. Musiał chodzić do lekarzy, ale nie mieli pieniędzy na prywatne wizyty i drogie leki. Ostatnio ciągle tylko leżał i coraz bardziej kaszlał. Wiktoria postanowiła za wszelką cenę zdobyć pieniądze na leczenie i leki.
Przyszła do apteki i powiedziała:
– Proszę pana, mój dziadek potrzebuje lekarstwa. Niech mi pan pomoże! Mogę tutaj pomagać, myć podłogi albo nosić jakieś pudła, ale ja muszę zarobić na te leki, bo jeśli on umrze, to zostanę sierotą.
– Wynocha, nie potrzebuję tutaj żebraków – ostro odpowiedział farmaceuta.
– Jak może Pan tak się odzywać do tej dziewczynki? – powiedziała kobieta, która stała w kolejce.
Twarz aptekarza natychmiast się zmieniła, bo nie spodziewał się, że ktoś wstawi się za dzieckiem.
– Co dolega Twojemu dziadkowi? – zapytała nieznajoma kobieta.
– On bardzo kaszle i prawie nie wstaje z łóżka – wyszeptała Wiktoria.
– Nie martw się, zaraz wszystko dla niego kupimy.
Kobieta kupiła leki dla staruszka i poszła z Wiktorią do jej domu. Kobieta była lekarką i od razu zbadała starszego Pana. Dzięki trafnie postawionej przez nią diagnozie i lekom mężczyzna niebawem wyzdrowiał. Od tego czasu kobieta często odwiedza staruszka i dziewczynkę. Kilka lat później, gdy dziadek dziewczynki zmarł, kobieta zaadoptowała dziewczynkę.
Teraz Wiktoria ma dwadzieścia pięć lat i jest świetną pediatrą.
Share on Facebook