Robię u was za niańkę i gosposię

Robię u was za niańkę i gosposię!

Moja teściowa całe wesele spędziła na gadaniu o tym, jak bardzo chciałaby niańczyć swoje wnuki. Nawet wymyśliła dla nich imiona. Zaraz po ślubie była gotowa wysłać nas do sypialni.

Nie mieliśmy nawet mieszkania, więc jakie dzieci? Na początku mieszkaliśmy z moimi rodzicami, bo musieliśmy oszczędzać na ratę kredytu. Musiałam pracować na kilku etatach, żeby osiągnąć swój cel.

Kup mieszkanie koło mnie, żebym miała do was i wnuków bliżej. Może Paulina będzie chciała wcześniej iść do pracy, to kto będzie się zajmował dziećmi? – mawiała moja teściowa.

Razem z mężem cieszyliśmy się z takiej inicjatywy, bo rozumiemy jak ważne jest wsparcie rodziców. Zwłaszcza jeśli we dwójkę będziemy pracować razem, możemy szybciej spłacić kredyt. Dlatego znaleźliśmy dom dwa przystanki od mojej teściowej. Była taka szczęśliwa.

Kiedy urodziła się Amelka, powiedziałam dyrektorowi, że mogę wcześniej wrócić do pracy. Nie mógł być bardziej szczęśliwy. Ustaliliśmy, że przez pół roku będę na urlopie macierzyńskim i wrócę do biura.

I tak właśnie było. Po sześciu miesiącach urlopu macierzyńskiego wróciłam do pracy. Teściowa była przeszczęśliwa, że może pomóc nam w opiece. Pewnego dnia przyszła opiekować się wnuczką i powiedziała:

– Wszystko tak strasznie podrożało, moja emerytura mi już nie wystarcza na podstawowe rzeczy. Leki, jedzenie, czynsz i opłaty. Musicie mi zacząć płacić, w końcu jestem u was nianią!

– Przecież wykazałaś sama inicjatywę, żeby nam pomóc przy Amelce! – powiedział z oburzeniem mój mąż. Nie po to Paulina poszła do pracy, żeby teraz płacić komuś całą swoją pensję, to mija się z celem!

Czy ty wiesz synu jak ciężko jest się w moim wieku zajmować tak małym dzieckiem? Do tego pomagam wam w domu, wykonuje za was wszystkie obowiązki. Czyli jestem nianią i jeszcze gosposią!

– Kasia, dlaczego nic nie mówisz? Masz okazję mi podziękować za niańczenie swojej córki. Wystarczy, że oddasz mi część swojej pensji. Jeśli mi odmówisz, nie będę już zajmować się Amelką, tylko będę szukała jakiejś pracy. – powiedziała.

Byłam zszokowana tym co powiedziała. Szantażowanie teściowej bardzo mnie zdziwiło. Było to mniej więcej rok przed przedszkolem córki, więc niewiele zostało, żeby znaleźć rozwiązanie. Płacenie teściowej za opiekę nie wchodziło w grę, nie kalkulowało się to w żaden sposób, bo i tak niewiele by zostało na spłacenie rat kredytu. Wolałabym już zrezygnować z pracy i sama dopilnować córki. Na szczęście z pomocą przyszła moja mama, która przyjeżdżała do nas każdego dnia z drugiego końca miasta, żeby zająć się Amelką.

***

Kiedy zaszłam w drugą ciążę od razu z mężem stwierdziliśmy, że jakoś damy radę przez kolejne lata z jedną pensją, do póki Kubuś nie pójdzie do przedszkola. Owszem, nie było tak łatwo, ale dorabiałam sobie trochę pracując zdalnie w domu. Mogłam także nadrobić brak matczynej uwagi mojej córki i odpowiednio zająć się synem.

Teściowa pojawiła się, gdy moja córka miała sześć lat. Nagle przypomniała sobie, że ma wnuki. Nie przywołałam starych urazów i wpuściłam ją do domu.
Ale mamy mocno ograniczony kontakt, podobno faktycznie poszła gdzieś do pracy.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + 1 =

Robię u was za niańkę i gosposię