Rodzicielski egoizm

Mój syn jest w drugiej klasie i w połowie roku szkolnego, dołączył do nich nowy uczeń. Wydawało się to dziwne, nikt jednak nie interesował się szczegółami, dlaczego tak się stało, że dziecko tak późno trafiło do szkoły.

Jestem przewodniczącą komitetu rodzicielskiego i to na mnie spoczywa cała odpowiedzialność za finanse naszej klasy. W ciągu tych dwóch lat rodzice w jakiś sposób zaprzyjaźnili się ze sobą, rozumieją się doskonale i nigdy nie ma nieporozumień. Zawsze rozwiązujemy drobne problemy na spotkaniach rodziców i wszyscy są zadowoleni. Od czasu do czasu, spotykamy się nawet w kawiarni, aby omówić ważne sprawy i po prostu porozmawiać o życiu i dzieciach. Jednak nowi członkowie naszej klasy, jakoś nie pasowali do tej grupy. Starałam się jak mogłam nawiązać kontakt z Wiktorią, ale nie bardzo podobała jej się moja postawa, a ja nie rozumiałam dlaczego, aż do pierwszego spotkania, w sprawie przyjęcia mikołajkowego dla dzieci.

Zebranie odbyło się wspólnie z wychowawcą klasy. Początkowo wszystko szło gładko, dopóki jedna z mam, Teresa nie powiedziała, że trzeba zebrać pieniądze na prezenty dla dzieci. Kwota nie była duża, ale Wiktoria od razu się oburzyła i powiedziała, że możemy się obejść bez prezentów, bo przecież rodzice sami mogą je dawać w domu, Oczywiście nikt z obecnych jej nie poparł, więc nowy członek naszej klasy, musiał pogodzić się z tą wiadomością.

Po zebraniu ogólnym, jak zwykle udaliśmy się do kawiarni po drugiej stronie ulicy, aby omówić inne sprawy bez udziału nauczyciela. Rozmawialiśmy jak zwykle, jakie prezenty zakupimy dla naszych dzieci i oczywiście dla naszej pani wychowawczyni. Wtedy ta nieposkromiona matka, dała się ponieść emocjom. Wszystko jej się nie podobało, a najbardziej to, że musiała dać jakąś kwotę pieniędzy, na wymyślane przez nas głupoty, nikomu nie potrzebne. Krótko mówiąc, długo się z nią kłóciliśmy, ale w końcu jeden z rodziców, niegrzecznie postawił ją na swoim miejscu i zaproponował, żeby po prostu jej dziecko nie uczestniczyło w takich imprezach, jeśli ich na to nie stać.

Jak się później okazało, przeniesiono je do nas z poprzedniej szkoły z powodu skandalu z nauczycielami i dyrektorem, tam też „żądano pieniędzy”, dziecku poświęcano mało uwagi, a winą za słabe wyniki w nauce, obarczała nauczycieli. Poprosili ją, by przeniosła dziecko do innej szkoły, jeśli jej ta nie odpowiada. Jednak nadal zachowuje się w ten sposób także tutaj. Nie wiem, jak długo u nas zostaną, ale szkoda mi jej synka. Przyzwyczaja się do kolegów i zaczyna się z nimi zaprzyjaźniać.

Takie zachowanie rodziców, może być postrzegane jako egoizm. Postaw się najpierw w sytuacji dziecka, a następnie podejmij działanie.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 1 =

Rodzicielski egoizm