Moja córka miała półtora roku, kiedy ja i mój mąż rozeszliśmy się. Urodziłam wcześnie, w wieku dwudziestu dwóch lat. Rozstanie było dla mnie ogromnym ciosem. Mąż odszedł do innej kobiety, usprawiedliwiając się, że zbyt mało mu się poświęcałam. W każdym razie, rozeszliśmy się i złożyłam wniosek o alimenty. Ponieważ córka była jeszcze bardzo mała, nie mogłam pracować. Ale kiedy zaczęła chodzić do przedszkola, znalazłam pracę w swoim zawodzie. Nauczałam w klasach młodszych. Ale na tym nie da się dużo zarobić. I tak córka rosła, a wraz z nią rosły wydatki. W końcu znalazłam dobrze płatną pracę. Ale, najwyraźniej, ta praca była błędem. Okazało się, że często wracałam do domu późno, dużo pracowałam. Przychodziłam, gotowałam coś na szybko i od razu szłam spać. Odtąd oddaliłyśmy się od siebie z córką.
Ona już mnie nie słuchała, miała w głowie ciągłe imprezy, w wielu aspektach ignorowała mnie. I tak pewnego razu przyszła do domu późno i oznajmiła, że jest w ciąży. Miała zaledwie siedemnaście lat, wyobrażacie sobie? Oczywiście, chciałam, aby wykonała aborcję, mogłam opłacić jej wyjazd do zagranicznej kliniki, ale nie powiedziałam jej tego. Nie byłam pewna, jak to potem wpłynie na jej zdrowie kobiece. Więc zdecydowałyśmy, że urodzi. USG pokazało chłopca. Szczerze mówiąc, podczas jej ciąży dużo rozmawialiśmy, przestałyśmy się kłócić, wiele jej opowiadałam.
A kiedy urodził się maluch, wzięłam urlop bezpłatny, aby pomóc córce. Nauczyłam ją, jak zmieniać pieluchy, jak kąpać dziecko. A nocami wstawałam i usypiałam małego. Potem pozwoliłam córce chodzić na imprezy z przyjaciółmi raz w tygodniu. To był mój błąd. Zaczęła chodzić nie raz w tygodniu, ale codziennie. Mówiła, że chce się bawić z przyjaciółmi, a nie siedzieć z dzieckiem. W weekendy zostawałam sama. W dni powszednie też opiekowałam się wnukiem. Nie zostało mi czasu dla siebie. Później oddałam wnuka do żłobka.
I tak jest już od trzech lat. Myślałam, że w tym wieku zbuduję swoje prywatne życie, że w końcu zacznę cieszyć się spokojem. A teraz co? Siedzę w domu z małym dzieckiem, które nie jest moje. Zamiast cieszyć się pięknym wiekiem, opiekuję się małym chłopcem, czuję się jakby zaczęłam życie od nowa. Myślałam, że moja córka będzie dla mnie wsparciem, ale okazało się, że to ja muszę jej nadal pomagać. Mam nadzieję, że w końcu zrozumie, co oznacza bycie matką i zacznie brać odpowiedzialność za swoje dziecko. Ale jak jej przemówić do rozsądku?






