Siostrzenica nie dostała się na studia, a jej matka twierdzi, że to przeze mnie jej córka nie ma wyższego wykształcenia.

Pracuję na nocki od poniedziałku do piątku. Lubię odsypiać w weekendy, więc nie wstaję z łóżka przed południem, ale tym razem obudził mnie telefon. To była moja siostra. Nie jesteśmy zbyt blisko, dzwoni do mnie tylko jak coś chce. Wkurzona odebrałam telefon. Ciekawe czego chciała tym razem.
– Hej, siostra. Moja córka i jej przyjaciółka wpadną do ciebie za pół godziny. Wszystko Ci wyjaśnią, mam nadzieje, że im pomożesz.
– Że co? – wymotałam przez sen.
– Julka, nie słyszę cię. Halo, halo.
Próbowałam oddzwonić, ale miała wyłączony telefon. No, oczywiście. – pomyślałam zirytowana.

Jakieś piętnaście minut później zadzwonił dzwonek do drzwi:
Ciociu Julio, witaj! Spodziewałaś się nas? Mama dzwoniła? – zapytała moja siostrzenica.


Nie mogłam ich wyrzucić za drzwi. Przywitałam gości i zaprosiłam ich do kuchni i zrobiłam śniadanie. Podczas posiłku, dziewczyny opowiedziały mi wszystko. Dostały się na jeden z tutejszych uniwersytetów, że przyjechały wcześniej, żeby poznać miasto, rozkład autobusów. No i że chciałyby się u nas zatrzymać zanim zamieszkają w akademiku. Trochę było mi to nie na rękę, ale przypomniałam sobie jak to było, gdy ja zaczynałam studia, więc się zgodziłam. Pomyślałam, że te dwa tygodnie jakoś wytrzymam.


Nastał 1 października, początek roku akademickiego. Wstałam około 10 a dziewczyny jeszcze spały. Budzę je i pytam o której zaczynają. Odpowiedziały jednocześnie, że o 14. Wydało mi się to dziwne, bo zazwyczaj inauguracje odbywały się rano. No, ale może coś się pozmieniało. Wyszły, po kilku godzinach wróciły. Zapytałam o rozkład zajęć. Powiedziała, że jeszcze nie mają stałego i codziennie będą dostawać plan na następny dzień. Dziewczyny wychodziły na zajęcia popołudniu ok godz. 14 i wracały po 23. Twierdziły, że do późna mają zajęcia. Wydało mi się to  podejrzane. Wszystkie zajęcia trybu dziennego kończyły się najpóźniej o 20, później zajęcia miała wieczorówka.
Tak minął pierwszy tydzień. W niedzielę zapytałam, kiedy przeniosą się do akademika. Siostrzenica pokrętnie tłumaczyła, że remont się nie zakończył, bo jakieś rury w ścianach pękły i musieli coś wyburzać i dlatego jest opóźnienie. To wszystko wydawało mi się bardzo dziwne. Ukończyłam tą uczelnie 6 lat temu więc wiedziałam jak funkcjonuje. Trochę mogło się pozmieniać, ale czy aż tyle?
Postanowiłam to sprawdzić. W poniedziałek rano, od razu po nocnej zmianie pojechałam na uniwerek. Jakie było moje zdziwienie, gdy się dowiedziałam, że mojej siostrzenicy nie ma na liście studentów. Ani jej, ani jej przyjaciółki. Miały za mało punktów i nie zostały przyjęte.
Zagotowałam się, ale postanowiłam nic im nie mówić tylko sprawdzić, co robią, gdy wychodzą z domu. Okazało się, że w tym czasie spotykają się z jakimiś chłopakami, łażą po galeriach i knajpach.
Przez trzy tygodnie gościłam i karmiłam te dwie kłamliwe osoby, ale dość tego. Wróciłam do domu i spakowałam ich rzeczy. Zadzwoniłam do siostry, oczywiście mi nie uwierzyła i odmówiła przyjazdu.

Gdy dziewczyny wróciły i zobaczyły walizki za drzwiami przepraszały, błagały, chciały wyjaśniać, ale ja nie miałam chęci ich słuchać. Było już późno. Żaden bus ani pociąg o tej porze nie jeździł. Nie miałam wyjścia, poprosiłam męża, żeby odwiózł je do domu.

Teraz moja siostra opowiada wszystkim, że wyrzuciłam własną siostrzenicę na ulicę. Mówi, że to przeze mnie jej córka nie ma wyższego wykształcenia.
Już nigdy nie odbiorę od niej telefonu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 + 10 =

Siostrzenica nie dostała się na studia, a jej matka twierdzi, że to przeze mnie jej córka nie ma wyższego wykształcenia.