Starałam się ile sił, ale dla teściowej zawsze będę wiejską dziewczyną

Nie mogę już znieść tej sytuacji. Kiedy poślubiłam mojego męża, nie wiedziałam, że jego matka będzie moim największym koszmarem.

Od pierwszego dnia, gdy poznałam moją przyszłą teściową, wiedziałam, że będzie to wyjątkowo trudne zadanie, by przekonać ją do siebie. Wszystko zaczęło się od drobnych uwag, które starała się niby niewinnie przekazać. Pouczała mnie na przykład, że powinnam mówić poprawnie, i nie wyrażać się, że idę na pole, tylko na podwórko. Wciąż podkreślała, że jej syn miał wiele dziewczyn, a wybrał właśnie mnie, co dla niej było jak koniec świata.

Minęło już trochę czasu, ale nadal traktuje mnie z pogardą, bo pochodzę z małej wsi. Staram się być tak samo elegancka i wytworna jak ona. Ale to na nic. Teściowa w kółko powtarza, że jej synowi powinien trafić się ktoś lepszy, ktoś z miasta, ktoś z lepszym pochodzeniem. Ale czy naprawdę tylko to się liczy? Czy ważniejsza nie jest miłość, szacunek i zrozumienie między partnerami?

Pracuję jako nauczycielka w przedszkolu, więc umiem się dobrze zachować. Ale teściowa wcale tak nie uważa. Nieważne, jak bardzo się staram, ona zawsze ma mi coś do zarzucenia. Jeśli robię obiad, narzeka, że jest za słony, za mdły albo że używam nieodpowiednich składników. Jeśli sprzątam, zawsze znajduje jakąś plamę na szybie, kurz na półce albo brud w kącie, który przecież każdemu czasem zdarza się przeoczyć.

Mój mąż stara się być dla mnie wsparciem, ale nie potrafi stanąć przeciwko swojej matce. Mam wrażenie, że jest pod jej wpływem. Kiedy tylko mówi coś złego na mój temat, on milczy. To przecież nie może tak trwać!

Kiedy urodziłam naszego syna, myślałam, że atmosfera będzie lepsza. Liczyłam na to, że teściowa zobaczy, że jestem dobrą matką i zacznie mnie szanować. Ale nie, ona stała się jeszcze gorsza.

Teraz, za każdym razem, gdy coś mówię, słyszę: Nie ucz swojego dziecka takich bzdur. To, że Ty pochodzisz ze wsi, nie znaczy, że dziecko też ma być tak niemądre! Nie rób czegoś, jak nie wiesz jak.

To już naprawdę przekracza wszelkie granice, a ja nie wiem, co zrobić. Nie chcę porzucać męża, bo nasze małżeństwo jest naprawdę bardzo dobre. Ale jego matka niszczy mnie psychicznie.

Chcemy się wyprowadzić. Wtedy na pewno będzie lepiej, ale póki co zabieramy oszczędności na budowę domu. Tylko jak długo ja zniosę szykany mojej teściowej? Jak rozwiązać tę sytuację?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − 2 =

Starałam się ile sił, ale dla teściowej zawsze będę wiejską dziewczyną