Synowa brała pożyczki na firmę, która nawet nie istnieje. Uprzedzałam mojego syna, jak to się skończy, ale nie chciał mnie słuchać

Miałam w swoim życiu do czynienia z wieloma mężczyznami, którzy nie potrafili sprostać swoim obietnicom: zapewniali o szczęśliwej przyszłości, o dobrym bycie itp. ale w rzeczywistości okazało się to pustymi słowami. Kiedyś zdecydowałam się na związek z jednym z takich. Mówiąc konkretnie, poślubiłam troskliwego i zaradnego mężczyznę, który w krótkim czasie stał się uzależniony od alkoholu. Znosiłam to przez pewien okres, przecież wspólnie wychowywaliśmy syna. Starałam się przekonać go do zmiany, do poprawy, ale szybko zrozumiałam, że to bezcelowe, więc zrezygnowałam z prób i wniosłam pozew o rozwód. Oczywiście, samotne wychowywanie dziecka było trudne, ale lepsze to niż życie z alkoholikiem.

Na szczęście, moi rodzice byli dla mnie wielkim wsparciem. Chciałam, aby mój syn stał się mądrym i odpowiedzialnym mężczyzną. Mądrość to nie tylko dobre oceny w szkole. Czasem człowiek zdobywa wiedzę, ma same piątki i szóstki, a potem dorasta i niszczy sobie życie z powodu niewłaściwych decyzji. Trzeba umieć dobrze żyć. Wszystko szło dobrze, ale mój syn prawie popełnił ten sam błąd co ja. Pewnego wieczoru wyznał mi, że planuje poślubić swoją dziewczynę. Wiedziałam, że ma dziewczynę, ale nie spodziewałam się, że to coś tak poważnego. Próbowałam go odwieść od ślubu, bo ich związek był zbyt krótki, aby podejmować takie decyzje.

Zawsze mogą zamieszkać razem, w moich czasach, jeśli chłopak mieszkał z dziewczyną nie będąc z nią żonatym, społeczeństwo na to patrzyło krzywo. Na szczęście dzisiaj ludzie zaczęli myśleć bardziej otwarcie, więc śluby nie są już tak wielkim wydarzeniem jak dawniej, a dla mojego syna naprawdę zdecydowanie było za wcześnie na takie decyzje. W odpowiedzi na moje obawy, zaczął mówić:

– Mamo, nie rozumiesz. Kocham ją, wiem, że to ta jedyna.

Wtedy postanowiłam spotkać się z jego dziewczyną i dowiedzieć się, jaką jest osobą. Podczas spotkania usłyszałam tyle pustych obietnic… Ona otworzy własny biznes, zaplanowała już ile będzie miała dzieci i komu przekaże swoją firmę, która jeszcze nawet nie istniała. Nie myliłam się próbując przekonać syna, ale postanowiłam dać mu nauczkę i wyraziłam zgodę na ślub.

Niespodziewanie, po kilku miesiącach, syn przyszedł do mnie po radę. Okazało się, że jego żona ciągle była nieobecna, twierdząc, że zajmuje się tworzeniem swojego biznesu. Mało tego, namówiła go na kilka pożyczek. Pożyczki na rozwój firmy, która jeszcze nie istnieje… czy słyszeliście kiedyś coś bardziej absurdalnego, ja nie. Powiedziałam więc synowi, że albo wysyła żonę do normalnej pracy albo radzi sobie ze wszystkim sam i nie przychodzi do mnie . Syn długo się opierał, ale po jakimś czasie złożył pozew o rozwód i mówił, że moja żona jest egoistką, wydaje pieniądze tylko na siebie”.

Nie zrozumcie mnie źle, ale cieszę się, że tak się stało. Myślę, że to była dobra lekcja dla mojego syna.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × pięć =

Synowa brała pożyczki na firmę, która nawet nie istnieje. Uprzedzałam mojego syna, jak to się skończy, ale nie chciał mnie słuchać