Tego dnia Natalia zadzwoniła do przyjaciółki i wypaliła: “przyjeżdżaj szybko na wieś, bo właśnie wszyscy sąsiedzi zebrali się przed Twoim domem. Pośpiesz się, niedługo będziesz miała autobus”. W tym czasie sama pobiegła do stodoły nie zdając jeszcze sobie sprawy, jakich narobiła kłopotów.  

Natalia nerwowo biegła przez podwórko. Podejmowała się raz jednej, raz drugiej pracy, ale jednak żadnej z nich nie potrafiła dokończyć. Ręce jej za bardzo drżały, a uczucie niepokoju uciskało jej żołądek. Czyżby to ją – zawsze tak bystrą i podejrzliwą – oszukał jej rodzony wnuk? Jej mąż wraz z wnukiem śmiał się, gdy wyjęła lustro z szuflady. „Zapomniałaś, Natalka? Dzisiaj pierwszy kwietnia, dzień żartów, a Adrianek chciał Cię rozśmieszyć. Dlatego wymyśliliśmy, że Ci powiemy, że masz coś na nosie ” – jej mąż zalał się dźwięcznym śmiechem jak młody chłopak.

A co, wnuczek myśli, że skoro nie jest już najmłodszą osobą, to nie interesuje już jej własny wygląd? Wręcz przeciwnie – teraz w wieku 56 lat Natalia chciała dobrze wyglądać. Najlepiej na tyle dobrze, aby nikt nie był w stanie odgadnąć jej prawdziwego wieku. Na przykład jej przyjaciółka Weronika ma 60 lat i naprawdę świetnie wygląda. Robi sobie pasujący makijaż, ubiera modne ciuchy i jest dobrze uczesana. Jest jej trochę łatwiej, ponieważ mieszka w mieście i ma lepszy dostęp do miejsc, w których pomagają w utrzymaniu dobrego wyglądu. Odkąd się tam przeniosła jakby odmłodniała, rozkwitła. Czasami przyjeżdża do wioski aby spędzić czas w swoim rodzinnym domu, który dogląda zresztą Natalia. 

Wtedy oboje nie mogą się nagadać… Prawdę mówiąc, to bardzo tęskniła za Weroniką. Smutek i gorszy humor sprawił, że do głowy przyszedł jej dość przebiegły pomysł – uznała, że dlaczego by teraz nie oszukać Weroniki? Ten jeden raz. Zadzwonić i na przykład powiedzieć, że jej dom się pali? Chociaż nie ma w jego wnętrzu nic cennego, to Natalia wiedziała, że Weronika przestraszyłaby się i przyjechała na miejsce. Potem jednak mogłyby się pośmiać z tego jej żartu. Następnie Natalia poczęstowałaby swoją ukochaną przyjaciółkę świeżym ciastem oraz drożdżówkami z jabłkami i jagodami – kobieta wie, że Weronika bardzo je lubi. Kiedy będzie odjeżdżać, da jej mleko, śmietanę oraz kostkę twarogu.

Zrobiła więc tak, jak pomyślała. „Jak to dom się pali? Niby od czego? Co Ty mówisz Natalia?”- Weronika krzyczała do słuchawki. „Przyjeżdżaj, bo tutaj wszyscy sąsiedzi zebrali się, aby ugasić pożar. Pospiesz się, wkrótce będziesz miała autobus ” – Natalia tymi słowami zakończyła rozmowę. Potem wyszła na podwórko i popatrzyła na stary, drewniany dom z wielkimi oknami i starymi, niebieskimi okiennicami. Z parapetów okien wyglądały zielone łodygi żonkili, a w ogrodzie było widać jeszcze przebiśniegi, które zakwitły pod krzakami jaśminu.

Natalia patrząc na nie zastanawiała się: skąd się tu wzięły? I przypomniała sobie, jak Weronika kiedyś wykopała kilka sztuk z korzeniami z lesu i posadziła je w ogrodzie. Powolnym krokiem Natalia okrążyła podwórze domu Weroniki aby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Będą się śmiać z takiego jej żartu, była tego pewna. Weronika pewnie będzie tutaj za jakąś godzinę, a w tym czasie Natalia nakryje do stołu i przygotuje paczkę dla Weroniki – zawsze tak robi, gdy przyjaciółka ją odwiedza. Następnie jej wnuki – Kasia i Marcelek – dzwonią do Natalii i dziękują za pyszne jedzenie. Koleżanka co jakiś czas zaglądała przez okno sprawdzając, czy Weronika jeszcze nie przyjechała? Jest, w końcu!

Wygląda na to, że to ona stoi na końcu ogrodu warzywnego. Czyżby skróciła sobie drogę? Biedaczka pewnie się bardzo spieszyła… Zobaczyła jej drobną postać między rozłożystymi wiśniami rosnącymi na szlaku dzielącym ich domy. Miała na sobie stary płaszcz i chustę zawiązaną w jakiś niedbały sposób. Natalia uśmiechnęła się obserwując, jak Weronika wpatrywała się w swój dom z szeroko otwartymi oczami… Potem powoli weszła za furtkę.

Kobieta wyobrażała sobie, jak Weronika zaraz przyjdzie do niej z cienką gałązką w ręku i przejedzie nią po jej plecach w ramach kary za ten głupi wybryk. „Idę krowę doić. Jak przyjdzie tutaj ciocia Weronika to powiedz, żeby poczekała” – powiedziała wnukowi. Celowo zaczęła tłuc się wiadrami na zewnątrz tak, aby Weronika ją usłyszała. Natalia wydoiła całe wiadro mleka dla Natalii, ale ona nie przyszła… „Obrażona pewnie!”- zaśmiała się niepewnie pod nosem kobieta i postanowiła pierwsza zajrzeć do sąsiadki. 

Zapukała do drzwi. Weronika jej nie otworzyła, więc Natalia po chwili nacisnęła na klamkę i popchnęła drzwi. Gdy weszła do pokoju zobaczyła, jak na łóżku pokrytym starą haftowaną narzutą leżała blada jak płótno Weronika. Obok na stole znajdowała się butelka z kroplami na serce… Natalię po prostu zamurowało, ale potem jakby się ocknęła i zaczęła oblewać przyjaciółkę wodą, na zmianę oklepując ją po twarzy, aby się tylko obudziła. „Weronika, błagam, otwórz oczy, żartowałam! Jest pierwszy kwietnia”. Łzy spływały po twarzy Natalii . Drżącymi palcami wybrała numer do wiejskiej lekarki – Na szczęście ta mieszkała w pobliżu i zdążyła na czas udzielić Weronice pierwszej pomocy. Potem wezwała karetkę. 

Teraz Natalia znów idzie do szpitala, aby odwiedzić Weronikę. Lekarze po przebadaniu jej stwierdzili, że kobieta przeszła zawał serca. „Wybacz mi, Weroniko. Nie sądziłam, że ten stary dom tak Cię obchodzi i tyle dla Ciebie znaczy. Chciałam się z Tobą po prostu zobaczyć i taki glupi powód wymyśliłam” – usprawiedliwiła się Natalia. Tylko Bóg wie co przeżyła, gdy lekarze ratowali Weronikę. Na szczęście ciepły uśmiech rozkwitł na twarzy przyjaciółki: „Jak ja mam Ci nie wybaczyć? Oczywiście, że Ci wybaczam. I pamiętaj: bez względu na to, gdzie żyje człowiek dom rodzinny pozostanie dla niego najważniejszym miejsce. Myślałam, że wtedy po prostu oszaleję ” Natalia modli się do Pana, aby jej przyjaciółka szybko wyzdrowiała i teraz na zawsze zapamięta: nie każdy żart można nazwać żartem, bo żartować trzeba umieć, nawet pierwszego kwietnia. 

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + 6 =

Tego dnia Natalia zadzwoniła do przyjaciółki i wypaliła: “przyjeżdżaj szybko na wieś, bo właśnie wszyscy sąsiedzi zebrali się przed Twoim domem. Pośpiesz się, niedługo będziesz miała autobus”. W tym czasie sama pobiegła do stodoły nie zdając jeszcze sobie sprawy, jakich narobiła kłopotów.