Trudne spotkanie dwóch zagubionych serc

Bartłomiej zgodnie z planem wsiadł do ostatniego pociągu. Cały był zatłoczony i zostało już tylko jedno miejsce obok pewnej kobiety, która z wyglądu była nieco młodsza od niego. Chłopak na początku nie zwracał szczególnej uwagi na swoją towarzyszkę podróży, tym bardziej, że czekała go pięciogodzinna podróż do rodziców, a w głowie i sercu miał natłok problemów i wiele spraw, które musiał przemyśleć, jak rozwiązać.

Bartłomiej w miarę możliwości wygodnie rozsiadł się na siedzeniu, przykmnął oczy, a pociąg ruszył w drogę. Po kilku minutach poczuł delikatny aromat pomarańczy i świeżej, palonej kawy. Aromat ten był tak przyjemny, że do głowy chłopaka natychmiast przywołał wspomnienia.

Upał, lato, miał wówczas 17 lat. Obok niego była jego ukochana Karolina, której skóra pachniała dokładnie tak samo jak, jak ten dzisiejszy zapach. Leżeli na kocu na trawie w okolicy rzeki, całowali się, a nad nimi rozpościerało się bezkresne, błękitne niebo. Karolina szeptała mu do ucha, że ​​zawsze będą razem i że nigdy go nie opuści. Była jego pierwszą miłością, która była silna, namiętna. Kochał ją tak bardzo, że był gotów dla niej porzucić swoje plany, swoją przyszłość tylko po to, by z nią być.
Niestety, jednak los ich rozdzielił. Karolina wyjechała na studia medyczne do innego miasta i już do niego nie wróciła – znalazła tam innego mężczyznę i z nim wzięła ślub.

Bartek została sama ze złamanym sercem i mimo upływu czasu nie spotykał się z żadnymi kobietami, bo wciąż ją kochał. Od ich rozstania minęło 10 lat.
Bartek odwrócił głowę na sekundę i spojrzał na swoją współpasażerkę. Nie mógł uwierzył własnym oczom! Brunetka, niebieskie oczy, mały, zgrabny nosek i pełne usta… Była tak podobna do Karoliny, że serce Bartka zaczęło nawet szybciej bić.
– Przepraszam, czy Ty przypadkiem nie masz na imię Karolina? – Bartek nieśmiało zapytał.
– Nie, mam na imię Luiza – odpowiedziała odwracając głowę, uśmiechając się do mężczyzny. Była podobna kropka w kropkę do jej ukochanej, której wizerunek wciąż nosił w swoim sercu – A Ty jak masz na imię?
– Ja… – zaniemówił na kilka sekund, a potem zebrał się w sobie i odpowiedział – Jestem Bartek, miło Cię poznać.
– Mnie również. Jesteś bardzo podobny do pewnego mężczyzny, którego znałam – Luiza powiedziała z uśmiechem.
– Tak? A do kogo?
– Do mojej pierwszej miłości, niestety już nie jesteśmy razem. Znalazł sobie inną dziewczynę, a ja od ponad dekady nie jestem w stanie o nim zapomnieć. A tutaj nagle Ty, tak podobna do niej! Aż nie mogę w to uwierzyć! – Luiza mówiła to z taką szczerością i ekscytacji, że z jego lekko zaczerwienionej buzi można było wyczytać, że chyba aż jej się ciśnienie podniosło. Zapewne to wspomnienia tak ją rozgrzały.
– To niesamowite, bo mam bardzo podobną historię do Twojej. Nie dość, że wyglądasz jak moja pierwsza miłość, to jeszcze też ją utraciłem 10 lat temu. Czy to w ogóle możliwe?
– Bartku, wymieńmy się numerami i spróbujmy się umówić, może nam się uda.
– Oczywiście.

Oboje zaczęli nawiązywać bliższą relację. Jak zakończy się ich historia? Może los da im drugą szansę, na równie piękną miłość, tym razem do grobowej deski, chociaż z innymi partnerami? W końcu nie ma zbiegów okoliczności, tylko przeznaczenie działa, prawda?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + 18 =

Trudne spotkanie dwóch zagubionych serc