Wraz z żoną, mamy szczęśliwą rodzinę. Jesteśmy małżeństwem od sześciu lat i w tym czasie nie mieliśmy ani jednej kłótni. Moja żona jest tak miła i wyrozumiała, że nie sposób się z nią w ogóle kłócić. Ostatnio jednak między nami zakradł się czarny kot. Po raz pierwszy w historii, nie udało nam się znaleźć wspólnej płaszczyzny porozumienia.
Wyjaśnię wszystko szczegółowo. Nie żyjemy zbyt bogato, a cały czas, ciężko pracując, oszczędzaliśmy na własny dom, który kupiliśmy, ale wymaga on gruntownego remontu we wszystkich pomieszczeniach.
Najpierw wyremontowaliśmy sypialnię, przedpokój i kuchnię. Musieliśmy przerobić absolutnie wszystko, od sufitu po podłogę. Wymieniono okna i drzwi, trzeba było kupić nowe meble. Pozostaje jeszcze tylko przerobić łazienkę oraz korytarz i możemy mieszkać w pełni komfortowo.
Nagle, w nieodpowiednim momencie, zepsuła się pralka. Pracujemy z żoną od rana do nocy i na wszystko brakuje nam pieniędzy, czasem już nie mam siły do tego wszystkiego.
Pewnego dnia, w drodze do pracy, znalazłem na przystanku autobusowym damską torebkę. Nikogo nie było w pobliżu. Od razu pomyślałem, że zobaczę, co jest w środku, może są tam jakieś dokumenty, które powiedzą mi, kto jest właścicielem i na pewno zwrócę zgubę. Kiedy sprawdziłem torebkę, znalazłem w niej całkiem przyzwoitą sumę pieniędzy, wystarczającą na pokrycie kosztów naszego remontu. Byłem bardzo szczęśliwy z powodu tego znaleziska i zaraz po pracy, przekazałem dobre wieści żonie, ona jednak nie podzielała mojego zachwytu. Kategorycznie stwierdziła, że to czyjaś własność i trzeba ją zwrócić. Skoro właścicielka torby, miała w niej tyle pieniędzy, to znaczy, że bardzo ich potrzebuje.
Uważam, że cenne rzeczy należy chronić jak oka w głowie i nigdzie ich nie gubić. Wydaje mi się, że jest to dar od losu, który wpadł prosto w moje ręce. To zasłużona nagroda, za wszystkie lata naszej ciężkiej pracy.
To właśnie na tej podstawie moja żona i ja, codziennie się kłócimy. Nie pozwala mi wydać ani grosza z pieniędzy, które znalazłem, mówi, że musimy sobie radzić z naszych pieniędzy. Wczoraj stało się coś, czego się nie spodziewałem, moja małżonka spakowała swoje rzeczy i wyjechała do matki. Byłem oczywiście zaskoczony, czy los jakiejś kobiety, był dla niej ważniejszy niż ja? Już wcześniej myślałem o dokończeniu remontu za te pieniądze, a ona w końcu by się z tym pogodziła. Nie może mnie zostawić dla takiego nonsensu. Z drugiej strony, zdanie mojej żony zawsze było dla mnie ważne i nie chciałbym zrujnować mojego związku, z powodu tych pieniędzy.
Wkurza mnie tylko, że mamy taką szansę na dokończenie naszego domu, a ona nie chce z niej skorzystać, ze względu na swoje zasady. Będziemy musieli pracować i odmawiać sobie wszystkiego, jeszcze przez co najmniej rok, aby dokończyć remont, a moglibyśmy to zrobić od razu.
Jestem już całkowicie zdezorientowany, co należy zrobić? Czy naprawdę będę musiał zwrócić znalezisko, aby utrzymać rodzinę razem?

