Mój młodszy brat Wiktor, w wieku czternastu lat, nigdy nie poszedł sam do metra, nigdy nie jechał sam minibusem i bardzo słabo zna miasto. Nieważne, czy narysujesz mu mapę, czy wyślesz mu ją na Google Maps, on zawsze gdzieś się zatrzymuje, płacze, a wszyscy muszą porzucić swoje sprawy i podążać za nim.
Mama, tata i babcia bardzo się o niego martwią. Prowadzą go za rękę w różne miejsca. Ja pamiętam, jak w dzieciństwie docierałam tam, gdzie trzeba, i zostałabym ukarana, gdybym odwróciła uwagę któregoś z rodziców, idąc w niewłaściwe miejsce i prosiła ich, aby po mnie przyjechali.
Od dziesiątego roku życia, jeździłam autobusem na drugą stronę miasta, na lekcje śpiewu. Pewnego dnia okazało się, że autobus zmienił trasę i nie ma możliwości dotarcia do celu, jednym środkiem transportu. Zadzwoniłam do mamy zapłakana, mała dziewczynka. Myślicie, że przyjechała po mnie? Powiedziała, że należy wysiąść na najbliższej stacji metra i dojechać tam z przesiadką, mówiła: ” jeśli kogoś zapytasz, na pewno Ci powie”.
Kiedyś sama wracałam z koncertu, około dziewiątej wieczorem. Miałam ogromną torbę, pudło z butami i plecak. Myślałam, że jadę w dobrą stronę autobusem, ale wsiadłam na złym przystanku i jechałam z domu, a nie do domu. Miałam pieniądze tylko na jeden minibus, więc w metrze znowu zalałam się łzami, nie miałam nawet legitymacji szkolnej. Błagałam tatę przez telefon, żeby po mnie przyjechał, ale on powiedział, żebym przestała marudzić i na tym się skończyło. Ja byłam tylko dziewczynką, a mój brat jest facetem i to już nie małym.
Dlatego denerwuje mnie, że tak bardzo martwią się wszyscy o Wiktora, który jest dużym chłopcem, co to za niesprawiedliwość. Nawet teraz, kiedy mam dwadzieścia lat i dzwonię do ojca, żeby dowiedzieć się, jak mogę gdzieś dojechać, on mówi mi, żebym poszukała w Internecie albo zapytała kogoś w autobusie. Dlaczego Wiktor nie może tego zrobić, w czym jest lepszy ode mnie?
