W naszym 30-letnim małżeństiwe było wszystko, prócz szczęścia

Po trzydziestu latach nie każdy będzie w stanie zdecydować się na rozwód. Zwykle ludzie z takim stażem małżeńskim są po po pięćdziesiątce i nie bardzo chce im się cokolwiek zmieniać. Jednak bywają także Ci odważni i to im poświęcimy dzisiaj uwagę. Czy po rozwodzie w tym wieku ludzie mogą być szczęśliwsi?

Trzydziestoletnie małżeństwo

Kiedy skończyłem 21 lat, żona miała wówczas 19 lat. Byliśmy młodzi i niedoświadczeni, żyliśmy „tu i teraz”, nie martwiąc się przyszłością. Trwaliśmy w małżeństwie przez 30 lat, ale niestety nie mogę powiedzieć, że był to szczęśliwy i udany czas.

Dzieci już są dorosłe i mają własne rodziny. Ja natomiast przez ostatnią dekadę nie żyję, a po prostu wegetuję, tym bardziej, że nasz związek przestał istnieć. Już praktycznie nie rozmawiamy z Niną, mamy oddzielne światy i tym samy sprawy. Bywa, że tygodniami nawet się do siebie nie odezwiemy. Robi sobie rano śniadanie, zjada je i po cichu wychodzi do salonu, gdzie całymi dniami ogląda telewizję.
Od lat zastanawiałam się nad już rozwodem, ale gdy tylko o tym mówiłem, to wszyscy przyjaciele pukali się po głowie. No bo po co mi rozwód na stare lata? I co, zostanę sam na starość? Nigdy nie mieszkałem sama i zawsze miałem przy sobie żonę. Więc co będzie teraz?
Kiedyś rozmawiałem już o tym z Niną i chciałem coś zmienić, ale ona tylko odpowiadała żartami i nie chciała niczego zmieniać. W końcu już byłem zirytowany jej zachowaniem i przestało mi się podobać jej towarzystwo.
Teraz rozumiem, że powinienem się z nią rozwieść już dawno temu, ale na ten krok odważyłem się dopiero teraz, kiedy dobiegam pięćdziesiątki! Dzieci mnie nie osądzały i uważają, że jesteśmy dorośli, więc możemy robić, co chcemy, a oni dadzą nam potrzebne wsparcie. A Nina… wydaje mi się, że jej to nie obchodzi.
Od pół roku jestem wolnym mężczyzną. Teraz moje życie dzieli się na dwie części: na to „przed” i „po rozwodzie”. Żyję teraz pełnią życia tylko dla siebie i niczego sobie nie odmawiam. Teraz dopiero mogę powiedzieć, że zaczęłam życie.
Wróciła mi nawet ochota na kreatywność! W końcu udało mi się znaleźć czas na wędkowanie i majsterkowanie. Dzięki temu często przyjeżdżam do dzieci ze świeżo złowionymi rybami i częściej odwiedzam swoje wnuki.
Jestem pewien, że nie jest za późno, aby zacząć wszystko od początku. Nie ma znaczenia, ile ma się lat! Teraz w życiu zacząłem zupełnie nowy etap i wiem, że na pewno będę się nim cieszył. Nigdy wcześniej nie byłem tak pewien żadnej swojej decyzji.
W ogóle nie tęsknię za małżonką, chociaż czasami do siebie dzwonimy i to zabawne, ale teraz mamy ze sobą lepszy kontakt niż wcześniej. Jest dokładnie tak, jak się mówi – że docenia się to, co się straci.

Rada redakcji

Niestety, wiele osób czuje się nieszczęśliwych w swoich małżeństwach, chociaż nie chcą się do tego oficjalnie przyznać i zdecydować na rozwód. Żyją ze sobą już tak długo, że zaczynają wierzyć w to, że nie będą w stanie żyć sami. Co za głupota!
Wiele osób toleruje takie zawieszenie i waha się przed zmianą własnego życia i to oczywiste, że aby to zrobić, trzeba opuścić własną strefę komfortu i zacząć działać, ale trzeba pamiętać, że z każdym rokiem coraz trudniej podjąć taką decyzję.
Niech dzisiejsza historia będzie dla tych wahających się inspiracją, aby mogli zmienić swoje życie na lepsze. Nie nakłaniam oczywiście nikogo do tego, by spieszyć się z rozwodem, ale chcę, aby każdy nauczył się po prostu walki o siebie i swoje szczęście bo wiek wcale nie jest przeszkodą w nowym, szczęśliwym życiu.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 + osiemnaście =

W naszym 30-letnim małżeństiwe było wszystko, prócz szczęścia