W wiosce krążyły plotki o chłopcu z sąsiedztwa, które sprowadzały się do jednego: prostak, prymityw, czarna owca w rodzinie. Gdy go spotkałam prawda okazała się inna.

W wioskach, w których wszyscy się znają, nawet jeśli zamkniesz oczy i zasłonisz uszy, to i tak prędzej czy później usłyszysz wszystkie plotki. Nigdy nie lubiłam tego głuchego telefonu, bo każdy może trochę upiększyć historię, tu wyciąć, tam dodać… I wychodzi coś nieprawdziwego.

I tak na przykład moi sąsiedzi wymyślili historię dotyczącą chłopaka z sąsiedztwa, syna Nowaków, który miał być czarną owcą w ich rodzinie. Nie dość, że był brzydki, to jeszcze był prostakiem. Wszyscy słyszeli, jak krzyczał na swoich rodziców, a Zośka widziała przez dziurę w płocie, jak chłopiec bił psa kijem. Takie historie sprawiały, że nikt nie ufał chłopcu.
Zwykle traktuję sąsiadów tylko jako sąsiadów, więc nie obchodziło mnie, o co chodzi z tym dzieciakiem, dopóki nie wpadłam na niego raz na polu.

Wracałam ze sklepu i chciałam skrócić drogę idąc przez kukurydzę. Pola te należą częściowo do miejscowej ludności, a częściowo do biznesmenów. Zauważyłam, że chłopak sąsiada zrywał tam kolby. Wątpię, by ktokolwiek dał mu na to przyzwolenie, złapałam go więc za ucho.

Wyglądał paskudnie: brudny, rozczochrany, niechlujny. Zapytałam dlaczego kradnie cudze plony, a on zalał się łzami i błagał, żebym go wypuściła, bo w domu czekała na niego głodna siostra. Słyszałam już o jego siostrze – była jeszcze niemowlęciem, a Nowakowie byli w pracy.
W ten szczególnie pochmurny dzień, kiedy niebo było brzydsze nawet od tego dziecka, wykazałam się dyskrecją i poszłam z pola prosto do domu sąsiada. Chciałam się upewnić, że chłopak nie kłamie i naprawdę nie mają nic w garnkach, tylko słoik ogórków w piwnicy. Paweł, bo tak miał na imię chłopiec, powiedział, że jego ojciec dużo pije, a matka zawsze ma jakieś zajęcie w sąsiedniej wsi. Nie było nikogo, kto mógłby zająć się dziećmi.

Paweł zrywa kukurydzę na polu, potrafi ją ugotować, ale nie umie jeszcze zrobić zupy. Gdy w domu są ziemniaki, również umie je przygotować, podobnie jak kukurydzę. Makaron się skleja, ale to jedyne co jedzą, gdy nie ma nic innego. Chłopiec chciałby nauczyć się go przyrządzać prawidłowo. Nie potrafi porządnie posprzątać domu, zamiata w nim tylko wtedy, kiedy jest na prawdę brudno. Nie umie też dobrze umyć twarzy swojej młodszej siostry, przeciera ją tylko mokrą dłonią. Paweł opowiada jej bajki przed snem, a wszystkie historie kończą się dobrze. Nauczył się też śpiewać kołysanki, no, nie śpiewał za dobrze, ale rozumiał, że trzeba wydawać kojące dźwięki, jak mruczenie kota, żeby zasnęła…

Wspaniali ludzie! I kto jest czarną owcą w ich rodzinie?!

Razem z Zosią gotowałam i przynosiłam jedzenie dla sąsiadów. Mówię, że dla sąsiadów, a mam na myśli dzieci, ich rodziców nakarmiłabym obietnicą nasłania opieki społecznej. I możliwe, że będę musiała to zrobić, ale chcę to przeciągać tak długo, jak się da, bo teraz dzieci przynajmniej mają dom.

Pomogłam trochę przy sprzątaniu, podczas mycia naczyń wielokrotnie zmienialiśmy wodę w miednicach, myjąc nie tylko talerze, z których jedliśmy, ale także garnki, patelnie i wszelkiego rodzaju przybory kuchenne. Uważałam, że jest to najbardziej niebezpieczna część domu dla małych dzieci z uwagi na siedlisko bakterii, podobnie jak podłogi, które szorowałam chlorem i środkami czystości, które przyniosłam z domu, ponieważ tutaj nie było niczego. Jedyną rzeczą, którą zobaczyłam, była zaschnięta kostka mydła do prania w brudnej mydelniczce na umywalce.

Powiedziałam Pawłowi, żeby się nie krępował i prosił o pomoc, jeśli będą jej potrzebować. Nie jestem najlepszą opiekunką do dzieci, a moje jedzenie nie jest najsmaczniejsze, ale nie mogę zostawić ich na pastwę losu.

I niech ludzie dalej wymyślają historie, o Nowakach czy o mnie, ale nie ufajcie takim opowieściom. Dopóki nie zobaczycie prawdy na własne oczy i nie wyrobicie sobie własnej opinii, nie powinniście nikogo osądzać. Zwłaszcza dzieci.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + 18 =

W wiosce krążyły plotki o chłopcu z sąsiedztwa, które sprowadzały się do jednego: prostak, prymityw, czarna owca w rodzinie. Gdy go spotkałam prawda okazała się inna.