Wielki żartowniś

Teraz wspominam tę historię ze śmiechem, bo moja szwagierka okazała się być żartownisiem, ale doskonale pamiętam dzień, w którym miałam gęsią skórkę na plecach i uruchomiłam całą swoją wyobraźnię, wymyślając najróżniejsze okropności…
Mój starszy brat, Tomek, od dawna nie zamierzał się żenić. Wciąż chodził z dziewczynami, przyprowadzał do domu i przedstawiał je mi i mamie, ale nigdy nie doszedł do momentu, w którym się zaręczył. Moja matka już wtedy chciała, żeby jak najszybciej się ożenił, póki ma siłę zająć się wnukami. Ale on ociągał się aż do trzydziestki. Mama już zaczęła go straszyć, że wkrótce będzie za późno, nie będzie mogła opiekować się wnukami, a jemu na starość nie będzie miał kto podać szklanki wody. To wszystko tylko go bawiło. Nie spieszyło mu się do ślubu, to wszystko.
I wtedy nagle spotkał dawną koleżankę z klasy.
Pamiętam, że to ona zawsze była miłośniczką żartów, naśmiewała się ze wszystkich nauczycieli, z Tomka zresztą też. Matka karciła go za każdym razem, gdy wracał ze szkoły z brudnym tornistrem lub kurtką, albo gdy skarżył się, że prawie usiadł na pinezce. Ale nie o to chodziło, to, co wydarzyło się w dzieciństwie, nie było aż tak ważne. Ważne jest to, że kiedy po latach spotkali się ponownie, zapłonęły między nimi uczucia. I to silne uczucia.
Nigdy nie widziałam Tomka w takim stanie. Byłam pierwszą osobą, do której przyszedł z tą wiadomością. Denerwował się, podzielił się ze mną swoimi obawami związanymi z planowaną propozycją. Najbardziej bał się, że będzie dla niej zbyt nudny, że po jakimś czasie jej się znudzi. Zapewniłam go jednak, że są dla siebie stworzeni. Nawet to spotkanie po tylu latach – to było przeznaczenie.
W każdym razie oświadczył się jej, a ona, tak jak przypuszczałam, zgodziła się. Mieliśmy wesele w mieście, a młoda para zebrała mnóstwo prezentów. Moja mama była już bardzo podekscytowana w oczekiwaniu na wieści od synowej, ale nadal nie spieszyło im się do posiadania dzieci.
Pamiętam, że za każdym razem, gdy przychodziłam z dziećmi do matki, skarżyła się, że mój brat jej nie słucha. Chcieli żyć dla siebie, podróżować, cieszyć się wspólnym czasem, zanim będą mogli myśleć o powiększeniu rodziny.
I wreszcie nadszedł ten dzień. To był sylwester. Byliśmy w trakcie przygotowań do świętowania, zbieraliśmy się zawsze wszyscy, aby zrobić sałatki, upiec kurczaka i ciasto marchewkowe. Mężczyźni pospiesznie zrobili zakupy i posprzątali dom. Dziewczyny siedziały w kuchni, gotowały i rozmawiały.
Moja mama zauważyła, że synowa jakoś się zmieniła. W pokoju było duszno, jej twarz była blada, a policzki czerwone. Matka zapytała ją, jak się czuje, a ona niemal natychmiast zalała się łzami.
Wszyscy byliśmy bardzo zaniepokojeni. Próbowaliśmy ją uspokoić, zadawaliśmy pytania, ale ona milczała i płakała. Zastanawialiśmy się, czy nie zadzwonić do brata, żeby z nią porozmawiać, gdy nagle przyznała, że ma nam coś ważnego do powiedzenia. Tomek jeszcze nie wie, a ona nie ma pojęcia, jak najlepiej mu o tym powiedzieć. Zaczęłam myśleć o najgorszym, a ona wciąż dolewała oliwy do ognia, dzieląc się tym, że zaczęło się od tego, że jej włosy i paznokcie nie są już tak mocne, lecz łamliwe, więc uznała, że nie otrzymuje wystarczającej ilości witamin. Zaczęła więc pić soki owocowe dla dzieci. Zauważyła też, że jej ubranie robi się trochę ciasne. Aktywnie ćwiczy, ale nie udaje jej się schudnąć.
Dramatyzując, matka zasugerowała straszną rzecz – nieuleczalną chorobę związaną bezpośrednio z żołądkiem. Zaczęła jej tłumaczyć, że pilnie potrzebuje leczenia. Synowa przerwała jej i powiedziała, że już była u lekarza, bo myślała, że ma jakiś poważny problem, ale powiedziano jej, że ma coś w środku. Wtedy mama wstała z okrzykiem: „robak”. Moja szwagierka roześmiała się głośno na jej słowa. Jak tylko się uspokoiła, powiedziała: „Jakie ładne przezwisko już wymyśliłaś dla swojego wnuka”.
Przestraszyła nas na śmierć, a potem oniemieliśmy, po usłyszeniu wiadomości, na którą moja mama czekała od lat. Ileż śmiechu było wtedy w domu. Tomek też się śmiał, gdy się dowiedział. Wszyscy się śmialiśmy. To był dobry sylwester.

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + trzynaście =

Wielki żartowniś