Z ciężkim sercem musiał odmówić matce pomocy

Paweł nie widział innego wyjścia, by zmotywować mamę do zadbania o siebie niż odmawianie jej jedzenia. Nie była to łatwa decyzja dla syna, wiedział, że rani matkę, ale nie chciał dłużej dawać się wykorzystywać.
Chłopak skończył niedawno 21 lat, planował studia na uczelni technicznej i ciężko pracował, by spełniać swoje marzenia. Wiedział, że nie będzie w pełni szczęśliwy, dopóki nie zdobędzie tytułu inżyniera, nie spotka kobiety swojego życia i nie założy z nią rodziny. Ciężar w postaci bezradnej matki skutecznie oddalał go od tej wizji.
Paweł odziedziczył po zmarłym ojcu połowę mieszkania, ale oddałby wiele, żeby tata żył. Był przekonany, że wówczas wszystko byłoby łatwiejsze. Po jego śmierci, 8 lat temu, musiał szybko wydorośleć. Jego matka, Beata, załamała się po stracie męża, w związku z czym, z uwagi na nieobecności w pracy, straciła źródło utrzymania. Renta, jaką dostali, ledwie starczała na bieżące wydatki.
Beata nie podjęła dotychczas żadnej pracy, mimo, iż Paweł od ponad trzech lat był pełnoletni i samodzielny – była przekonana, że w jej wieku na pewno niczego sobie nie znajdzie. Miała natomiast problem z nadmierną rozrzutnością – syn musiał stopować jej wydatki, aby wystarczyło im pieniędzy na rachunki i jedzenie.
Przez pierwsze dwa lata finansowo wspierała ich najbliższa rodzina, brat ojca i babcia Pawła, ale wujek szybko poznał się na Beacie i nie chciał dłużej finansować jej wydatków na zbędne rzeczy, wiedząc, że jej dziecko głoduje. Babcia zmarła dwa lata po swoim synu, nie zostawiając żadnego majątku. Wszyscy od samego początku, gdy tylko straciła posadę, namawiali ją do podjęcia nowej pracy, polecali ją gdzie się dało, wozili na rozmowy rekrutacyjne, jednak Beata nie zamierzała podejmować zatrudnienia. Było jej wygodnie.
Gdy brat męża przestawał dawać im pieniądze, Beata przyprowadziła do domu mężczyznę. Karol nie był zupełnie w jej typie, ale dobrze zarabiał i w tym upatrywała szansy dla siebie. Paweł był wściekły na matkę, nie skonsultowała z nim tej decyzji, a po kilku miesiącach wyszła za Karola, który zagościł u nich na dobre. Mężczyzna nie polubił pasierba, dogryzał mu i nazywał „dodatkową gębą do wykarmienia”. Gdy tylko Paweł skończył szkołę średnią, znalazł całkiem niezłą pracę w sklepie, a matce powiedział, że dostał się na dzienne studia. Tak na prawdę to marzył o zostaniu inżynierem budownictwa, jak ojciec, więc postanowił zarobić trochę pieniędzy, by od przyszłego roku wyjechać do Krakowa na Politechnikę.
Karol cały czas dokuczał chłopakowi, wypominał mu każdą wydaną złotówkę na jedzenie i ubrania, ale Paweł postanowił zacisnąć zęby i każdy zarobiony grosz odkładał dla siebie. Wiedział, że jeśli się przyzna do zarobków, będzie musiał wszystko oddać matce, której wciąż do czegoś brakowało. Nie oddawała mu nawet jego części renty po ojcu. Z resztą, Karol miał takie samo podejście jak ona – według nich chłopakowi nic się nie należało.
Po pół roku Karol stracił pracę i teraz cała ich trójka musiała wyżyć za rentę. Paweł podjął dodatkową pracę w weekendy, do której przyznał się matce, jednak swoje główne źródło dochodów nadal utrzymywał w tajemnicy. Gdy ojczym dowiedział się o jego weekendowym dorabianiu, przyniósł mu do pokoju rachunki za czynsz i media, twierdząc, że najwyższy czas, aby on zaczął je opłacać. Przedstawił mu też szczegółową kalkulację kosztów, jakie poniósł w związku z jego utrzymaniem przez ostatnie miesiące. Chłopak milczał, na drugi dzień przyniósł pieniądze na połowę rachunków i powiedział, że więcej nie ma, więc resztę pokryła matka. Sytuacja powtarzała się jeszcze kilka miesięcy. W końcu Karol stwierdził, że ma dość takiego życia i wyniósł się od nich.
Paweł przez trzy miesiące, do końca wakacji dokładał matce do jedzenia, ale końcem sierpnia stwierdził, że od października się wyprowadza do Krakowa. Miał wystarczająco dużo pieniędzy, aby wynająć na początek jakąś stancję, był już umówiony na kilka rozmów o pracę i rozważał studia zaoczne, żeby móc zarabiać na siebie, jak dotychczas. Martwił się co będzie z matką, ale jego marzenia też były dla niego ważne, w końcu miał przed sobą całe życie. Powiedział Beacie, że nie zamierza jej więcej pomagać, najlepiej jakby znalazła sobie jakąś pracę, bo przecież jest zdrowa i ma wykształcenie dające wiele możliwości. Paweł stwierdził, że matka może zatrzymać jego rentę, ale więcej nie może jej zaoferować.
Wiele razy miał wyrzuty sumienia, że tak potraktował matkę, ale czy nie miał prawa tak zdecydować?

Oceń artykuł

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − piętnaście =

Z ciężkim sercem musiał odmówić matce pomocy